Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Wersja beta

Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Wersja beta

Teatr NN

J. Schall, Żółkiew, miasto pamiątek i wspomnień historycznych

J. Schall, Żółkiew, miasto pamiątek i wspomnień historycznych, [w:] „Nasza Jutrzenka” 1932 nr 5

J. Schall, Żółkiew, miasto pamiątek i wspomnień historycznych

Dawnemi czasy, kiedy klimat w Polsce był znacznie łagodniejszy jak dziś, pokryte były zbocza pagórków czerwonoruskich licznemi winnicami. Szczególnie bogate w winograd były okolice Lwowa. Toteż nadawano wielu osadom obfitującym w te szlachetne owoce, nazwy: Winniki. Mamy więc Winniki pod Lwowem i wieś tej samej nazwy, położoną o kilka godzin drogi od Lwowa. Wieś ta zmieniła swe miano na życzenie słynnego hetmana Stanisława Żółkiewskiego i nazwana została „Żółkiew”. Tylko część Żółkwi zachowało nadal nazwę Winnik. Stało się to około roku 1958. W trzy lata później obwarowano Żółkiew zamieniając ją tem samem w obronne miasto. I odtąd związana jest ściśle historia Żółkwi z historją Rusi Czerwonej i bohaterskich walk stoczonych z Turkami, Tatarami i Kozakami.

Dzięki poparciu i protekcji założyciela hetmana Stanisława Żółkiewskiego, uzyskuje Żółkiew niektóre przywileje królewskie w postaci prawa magdeburskiego, lub też prawo odbywania czterech jarmarków rocznie. Stanisław Żółkiewski dba nietylko o przywileje królewskie dla swego grodu, ale stara się uczynić z niego rezydencję prawdziwie wielkopańską. Za życia wielkiego hetmana powstaje w tem miejscu wspaniały zwierzyniec jakoteż cały szereg ulic, jak Bełzka (w drodze do Bełza), Krzyżowa i Murowana. Ponadto powstało w Żółkwi w tym samym czasie potężne zamczysko, które miało się później oprzeć napadom Tatarów, Turków i Kozaków.

Przypuszczalnie na tarasie tego zamku stojąc widziała pobożna małżonka sędziwego hetmana owe walczące ze sobą na niebie wojska, któreto zjawisko miało być zapowiedzią chwalebnej śmierci Stanisława Żółkiewskiego w bitwie pod Cecorą (w r. 1620).

Po pełnej chwały śmierci Stanisława Żółkiewskiego, został dziedzicem Żółkwi Jan Daniłowicz, herbu Sas. Podobnie jak Stanisław Żółkiewski, tak i Daniłowicz nie ustawał w pracy nad rozbudowaniem nowopowstałego grodu.Dowodem tego jest powstanie dalszych ulic, jak Lwowskiej, Zwierzynieckiej, Glińskiej (Gliniańskiej) i Żydowskiej.

Największy rozkwit Żółkwi przypada na czas panowania Sobieskich. Tutaj pisze ojciec Jana III, Jakób Sobieski swe pamiętniki z podróży odbytych do dalekich krajów, tutaj żyje i umiera jego małżonka Teofila, pozostawiając w spadku zamek i miasto swemu synowi Janowi III., tutaj wreszcie przyjmuje Jan Sobieski z rąk posła „króla-słońca” Ludwika XIV., wysokie odznaczenie w postaci orła św. Ducha, z rąk posła monarchy angielskiego (Karola II), życzenia z okazji szczęśliwego wyboru na króla.

Syt laurów i chwały spędza Jan III. wolne od walk i rządów chwile w swej ulubionej rezydencji, która rozwija się za jego panowania czem raz świetniej. I tak naliczono w czasie spisu ludności w r. 1680, a więc w trzy lata przed słynna wyprawą wiedeńską, 183 domów chrześcijańskich i 88 żydowskich.

Za Jana III. istnieje w Żółkwi wielka i bogata gmina żydowska, której wiekopomny król nie skąpi swego poparcia. Przełożony tej gminy jest Becal, a właściwie Jakób Becalel nen Natan, “administrator ceł koronnych Jego Królewskiej Mości”. Becal umiera w r. 1696 i zostaje pochowanym na tamtejszym cmentarzu żydowskim.Becalel cieszy się tak wielką sympatją Jana III i jego małżonki Marysieńki, że każdej chwili wolno mu się zjawić na zamku żółkiewskim i to bez uprzedniego zgłoszenia. To też nazywają Żydzi “administratora ceł koronnych i przełożonego gminy żydowskiej”, “drugim Mordechajem”. Żółkiew jest wtedy też siedzibą żydowskiej sztuki drukarskiej. Tutaj powstaje jedna z pierwszych drukarń żydowskich na Rusi Czerwonej, której założyciele jest Halevi, któremu tez zawdzięczają tez drukarnie żydowskie we Lwowie swój początek.

Janowi III. zawdzięcza wreszcie gmina żydowska w Żółkwi słynna na całą Polskę bóżnicę. Bóżnica ta przyozdobiona orłami polskiemi, nosi po dziś dzień nazwę „Sobieskiego”. Król Jan nie wybudował jej co prawda, ale dał cały budulec na jej wybudowanie ze swych kamieniołomów.

Pod bokiem królewskim osiedlają się w tych czasach OO. Dominikanie. Około r. 1682 powstaje w Żółkwi klasztor i  kościół Dominikanów. W kościele mieszczą się później nagrobki rodziny Sobieskich.

Ażeby podnieść jeszcze bardziej świetność swej rezydencji pomaga Jan III. mieszczanom żółkiewskim wnieść nowy ratusz miejski w r. 1687 i obdarza miasto na trzy lata przed swym zgonem, bo w r. 1693 nowemi przywilejami.

Ze śmiercią Jana III kończy się okres świetności Żółkwi. Miasto dostaje się po kolei synom Jana, Konstantemu i Jakóbowi. Obaj dziedzice nie potrafili jednak obronić grodu przed napadami wojsk kozackich, szwedzkich lub też saskich, których ofiarą pada Żółkiew w czasie Wojny Północnej. Ofiarą walk staje się wtedy piękny kościół Dominikanów, a zarazy dziesiątkują ludność Żółkwi. Na dobitek nawiedza miasto trzęsienie ziemi, wyrządzając liczne szkody.

Po śmierci królewicza Jakóba, sprzedaje ostatnia z rodu Sobieskich, Marja Karolina de Bouillon Żółkiew wraz z 11 miastami (Zborowem, Złoczowem, Sasowem, Oleskiem i t. d.) księciu na Ołycie i Nieświeżu Michałowi Radziwiłłowi. Następuje teraz krótkie bo ledwie 30 lat trwające (od 1740–1772) panowanie Radziwiłów. Sa to mniej pomyślne czasy dla historji miasta, ponieważ „powietrze” (t. j.) zaraza dziesiątkuje jego mieszkańców, a głód daje im się też we znaki.

Nie mogąc też, z braku środków sanitarnych walczyć z zarazami, uciekają mieszkańcy do okolicznych lasów, które stają się ich cmentarzyskiem. Zaraza idzie bowiem w ślad za uciekinierami, a krzyże w lasach działubeckich, jakoteż mogiły żydowskie w lasach błyszczywódzkich są jej śladami. W samym lesie błyszczywódzkim zginąć miało około 1800 Żydów. Mogiły ich odwiedzali jeszcze przez długie lata pobożni.

Ledwo minęło „powietrze”, a już nowy zaborca zajął zniszczone miasto. 24 czerwca 1772 wchodzą bowiem pierwsze bataljony austrjackie z muzyką i rozwianemi sztandarami do grodu Jana III. Tak to odwdzięczyła się Austrja za osiecz wiedeńską bohaterskiemu królowi. W zbudowanym przez Jana III. kościele dominikańskim założyli Austrjacy „c. k. magazyn zboża” dla wojska, a miastu zabrali przywileje nadane przez tego, który uratował Wiedeń przed zagładą Turków.

Nie tylko przywileje, ale i świętości będące celem pobożnych pielgrzymek mieli zabrać Austrjacy miastu. I tak nakazuje cesarz Józef II. żółkiewskim Bazyljanom wydać mieszkańcom miasta Suczawy (na Bukowinie) zwłoki św. Jana. Zwłoki te przywiózł ongiś Jan III ze swej wyprawy na Bukowinę i umieściwszy je w cerkwi Bazyljanów, uczynił miasto Żółkiew celem pobożnych pielgrzymek.

Powoli traci Żółkiew jedne pamiątki po drugich. Naprzód zniszczono zwierzyniec, założony przez Żółkiewskich, później zasypano staw, na którym był most zwodzony i skąd wchodzono na „haraj”, gdzie znajdował się zamek letni Jana III., a wreszcie sprzedano resztkę ongiś świetnych budowli historycznych. Magistrat kupił szczerbate zębem czasu i orężem wrogów mury miejskie, a zamek (albo raczej jego ruiny) zakupił Adam Józefowicz, komisarz dóbr radziwiłówskich. I odtąd podupadło miasto i stało się drugorzędnym miasteczkiem. Tylko dwa razy zajaśniała jeszcze gwiazda nad zniszczonem miastem. Raz w r. 1809 gdy odgłos trąbek artyleryjskich zwiastował przybycie wojsk ks. Józefa Poniatowskiego i gdy Żółkiew stała się (na krótko coprawda) siedzibą „oświecenia” żydowskiego i znakomitych maskilów żydowskich.

Najwybitnijeszy z maskilów był Nachman Krochmal, który zasłynął jako filozof i historyk. Sława Krochmala rozeszła się daleko, bo aż do Berlina, który powoływał nawet żółkiewskiego uczonego na urząd rabina. Krochmal nie skorzystał jednak z tego zaszczytnego zaproszenia i pozostał w cichej Żółkwi, oddając się nadal pracom naukowym. Na pracach Krochmala oparł się później najwybitnijeszy historyk żydowski, prof. H. Graetz.

Dziś Żółkiew jest cichą i małą mieściną, żyjąca jedynie wspomnieniami dawnej świetności i będącą celem licznych wycieczek historycznych.  

 

 

Mapa

Polecane

Zdjęcia

Słowa kluczowe