Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

 

Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

 

Teatr NN

Józefów Roztoczański - przewodnik

jid. יוזעפוף, ros. Юзефув

Książki drukowane w Józefowie budziły sprzeciw i państwowej cenzury, i rabinicznej. „Bardzo drażliwymi" nazwał je cenzor w liście do Zamojskiego. Nic dziwnego, skoro Szaja Waks publikował dzieła tak obrazoburcze, jak niecierpliwego radzyńskiego rabina o błękicie nitek.

Hanna Krall, Błękit, [w:] Tam już nie ma żadnej rzeki, Kraków 2001.
Józefów Roztoczański - przewodnik
Rynek w Józefowie, 1906, reprodukcja z J. Górak, „Podcieniowa zabudowa miasteczek Lubelszczyzny", Zamość 1996

W leżącej nieopodal Józefowa wsi Hamernia możemy zobaczyć malowniczo porośnięte lasem ruiny starej papierni. Została ona założona w połowie XVIII w. nad rzeką Sopot, obok kuźni i odlewni miedzi. Produkowano tu rocznie – głównie ze szmat lnianych i włókien roślinnych, by oszczędzić okoliczne lasy – 4 tys. ryz szlachetnego papieru z herbem Zamoyskich, jako że założony w 1725 r. Józefów był częścią Ordynacji Zamojskich.

Papier i druk 

Żydzi zamieszkiwali w Józefowie od początku istnienia miasta i stanowili większość mieszkańców. Inwentarz z 1789 r. wymienia w Józefowie 70 domów żydowskich.

Szaja Waks, jeden z dzierżawców papierni, ok. 1820 r. sprowadził do Józefowa specjalistów z drukarni w Sławucie na Wołyniu i uruchomił nową drukarnię, która korzystała z własnego papieru. Drukarnia stała się jednym z najważniejszych zakładów poligraficznych w Królestwie Polskim. Drukowane tu książki hebrajskie i druki urzędowe eksportowane były do Polski, Rosji, Mołdawii, Wołoszczyzny, a nawet do Stambułu. Niszczone powodziami i pożarami papiernia i drukarnia, były wciąż od nowa odbudowywane i funkcjonowały do końca XIX w. Od 1865 r. drukarnię prowadzili w Józefowie również bracia Baruch i Szlomo Zecer, którzy z czasem zostali właścicielami także pierwszego zakładu, pochodzący zaś z Józefowa Mosze i Mendel Sznajdmesser (Sznajdermesser) otworzyli dwie drukarnie w Lublinie.

Życie gminy

Prawdopodobnie pomiędzy 1734 a 1744 r. w Józefowie wybudowano pierwszą drewnianą synagogę i założono cmentarz żydowski. Protokół pomiarowy miasta Józefowa z 1785 r. wymienia obiekty należące do gminy żydowskiej – drewnianą bóżnicę, łaźnię, szkołę żydowską i dom rabina.  Żydowska dzielnica rozwijała się po południowej stronie rynku.

Drewniana synagoga stojąca w płd.-zach. części osady spłonęła w 1850 r. Obecnie istniejący budynek dawnej synagogi w Józefowie, został wybudowany w tym samym miejscu w latach 70. XIX w. (róg ul. Górniczej i Krótkiej). Do budowy barokowej bożnicy użyto wapiennego kamienia wydobywanego z miejscowego kamieniołomu. Budynek powstał na planie prostokąta, od wschodu mieściła się w nim dwukondygnacyjna modlitewna sala męska, a od zachodu przybudówka z przedsionkiem na parterze i babińcem na piętrze. Od zachodu do głównej sali modlitw dobudowany był pierwotnie drewniany przedsionek z umieszczonym nad nim babińcem, który został rozebrany w 1945 r.

W sali modlitw częściowo zachowały się prosta, kamienna wnęka na aron ha-kodesz, a na ścianach pas wnęk arkadowych. W 1941 r. synagoga została zdewastowana przez hitlerowców. Po wojnie budynek spełniał funkcję magazynu Gminnej Spółdzielni. W 1964 r. zawalił się dach budynku, niszcząc oryginalny strop. Obecnie, po gruntownych remontach przeprowadzonych w latach 1985–1991 i 2014, w dawnej synagodze mieszczą się Miejska Biblioteka Publiczna  oraz pokoje gościnne.

Synagoga w Józefowie, obecnie Miejska Biblioteka Publiczna, 2015, fot. Monika Tarajko, zbiory cyfrowe Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN" - www.teatrnn.pl
Synagoga w Józefowie, obecnie Miejska Biblioteka Publiczna, 2015, fot. Monika Tarajko, zbiory cyfrowe Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN" - www.teatrnn.pl
Synagoga w Józefowie, 1955, zbiory Miejskiej Biblioteki Publicznej w Józefowie
Synagoga w Józefowie, 1955, zbiory Miejskiej Biblioteki Publicznej w Józefowie
Rabin Szalom Józef Hercsztark, reprodukcja z „Sefer zikaron li-kehilat Jozefof we-li-kedoszejha", red. Azriel Omer-Lemer i Dawid Sztokfisz, Tel Awiw 1974/1975
Rabin Szalom Józef Hercsztark, reprodukcja z „Sefer zikaron li-kehilat Jozefof we-li-kedoszejha", red. Azriel Omer-Lemer i Dawid Sztokfisz, Tel Awiw 1974/1975

Nagrobek dla Tory

Na południe od synagogi znajduje się cmentarz żydowski, który powstał w poł. XVIII w.. Kirkut był ogrodzony kamiennym murem z bramą od strony miasta. Macewy wykonywano z kamienia pochodzącego z pobliskiego kamieniołomu. Obecnie na cmentarzu znajduje się ok. 400 macew. Najstarsze nagrobki (z 1762 r.) znajdują się po prawej stronie od wejścia. Na józefowskim kirkucie można  zaobserwować oddzielne zgrupowania grobów mężczyzn i kobiet oraz zobaczyć unikalny nagrobek Tory z 1842 r. Najwięcej macew pochodzi z lat 1907–1940. Na najmłodszych zachowane są ślady polichromii. Ustawienie macew na tym cmentarzu odstępuje od tradycyjnego, ponieważ skierowane są inskrypcją na zachód, a nie na wschód. W czasie II wojny światowej cmentarz został zdewastowany. Obecnie nekropolia jest własnością Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, która w 2015 r. postawiła wokół niej ogrodzenie.

W pobliżu cmentarza znajduje się jedna z największych atrakcji Józefowa – kamieniołomy, które funkcjonowały w miejscowości od XVIII w., czyli co najmniej od początku istnienia miasteczka. Niegdyś była to wielka skalista góra, dziś większość kamienia została już wydobyta, tworząc malowniczą skalną przestrzeń.

Macewy na cmentarzu żydowskim w Józefowie, 2015, fot. Monika Tarajko, zbiory cyfrowe Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN" - www.teatrnn.pl
Macewy na cmentarzu żydowskim w Józefowie, 2015, fot. Monika Tarajko, zbiory cyfrowe Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN" - www.teatrnn.pl
Macewa na cmentarzu żydowskim w Józefowie, 2009, fot. Piotr Sztajdel, zbiory cyfrowe Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN" - www.teatrnn.pl
Macewa na cmentarzu żydowskim w Józefowie, 2009, fot. Piotr Sztajdel, zbiory cyfrowe Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN" - www.teatrnn.pl

Widzący z Józefowa

W Józefowie urodził się sławny chasydzki rabin Jakow Icchak Horowic (1745–1815), który zasłynął później jako „Widzący z Lublina". Jego ojciec Eliezer był józefowskim rabinem. Jako młody chłopak Icchak został wyswatany z córką krasnobrodzkiego karczmarza i wkrótce po ceremonii ślubnej wyruszył na wędrówkę po dworach chasydzkich cadyków. Naukę pobierał u sławnych rabinów: Szmelke Horowica w Sieniawie, Dow Bera w Międzyrzeczu, Icchaka Meira w Berdyczowie, i wreszcie u Elimelecha w Leżajsku.

Po konflikcie z leżajskim cadykiem Jakow Icchak założył własny chasydzki dwór. Nauczał początkowo w Łańcucie – w przedsionku tamtejszej synagogi zachowała się jego izba modlitewna. W latach 90. XVIII w. przeniósł się do Lublina, gdzie jego sława rozkwitła w pełni. Mieszkał najpierw na przedmieściu Wieniawa, a następnie na centralnej ulicy lubelskiego miasta żydowskiego – Szerokiej. Pozostawał w stałym konflikcie z głównym rabinem lubelskim, przeciwnikiem chasydyzmu, Azrielem Horowicem znanym jako Żelazna Głowa.

Z życiem i działalnością Widzącego z Lublina wiąże się wiele pięknych legend. Jedna z nich dotyczy okoliczności jego śmierci. Było to w czasie wojen napoleońskich, które kilku chasydzkich cadyków chciało przekształcić w biblijną wojnę Goga i Magoga a w rezultacie przyspieszyć przyjście Mesjasza. Według tradycji chasydzkiej zaczęło się o to modlić trzech rabinów: oprócz Icchaka Jakowa Horowica także Menachem Mendel z Rymanowa, zwolennik Napoleona, i Magid z Kozienic, przeciwnik cesarza Francuzów. W krótkim czasie wszyscy trzej zmarli. Legenda chasydzka mówi, że była to kara za grzech pychy, która przejawiła się tym, że lewitujący w modlitewnym zapamiętaniu Widzący został strącony na bruk ulicy z wysokości drugiego piętra. Ohel Jakowa Icchaka Horowica znajduje się na starym cmentarzu żydowskim w Lublinie.

Tradycja i edukacja

Według spisu powszechnego z 1921 r. wśród 1344 mieszkańców Józefowa narodowość żydowską zadeklarowało 1056 osób. Większość żydowskich mieszkańców miasteczka była religijna. W okresie międzywojennym gminą żydowską zarządzali przedstawiciele społeczności ortodoksyjnej zrzeszeni w Agudat Israel. Gmina utrzymywała szkołę religijną Talmud-Tora oraz jesziwę, w której studiowało ok. 50 osób, przybywających także z innych miast. W 1926 r. stowarzyszenie religijnych syjonistów Mizrachi uruchomiło oddział szkoły Jawne, a w 1928 Agudat Izrael otworzył religijną szkołę dla dziewcząt Bejt Jaakow. Ważnymi miejscami dla społecznego życia miasteczka były też „sztiblech", chasydzkie domy modlitwy. W Józefowie najbardziej wpływową grupą byli zwolennicy cadyka z Góry Kalwarii, ale były tu obecne także grupy chasydów aleksandrowskich oraz wareckich.  Dopiero pod koniec lat 20. XX w. w Józefowie zarejestrowane zostały organizacje świeckie, takie jak He-Chaluc czy Bund.

Grupa uczniów ze szkoły „Tarbut", reprodukcja z „Sefer zikaron li-kehilat Jozefof we-li-kedoszejha", red. Azriel Omer-Lemer i Dawid Sztokfisz, Tel Awiw 1974/1975
Grupa uczniów ze szkoły „Tarbut", reprodukcja z „Sefer zikaron li-kehilat Jozefof we-li-kedoszejha", red. Azriel Omer-Lemer i Dawid Sztokfisz, Tel Awiw 1974/1975

Duchy w ruinach drukarni

Było to w roku 1926. Z gminy przyszło rozporządzenie w ramach akcji na rzecz polepszania wyglądu miasteczka. Dziś powiedzielibyśmy: zabiegu liftingu urbanistycznego lub rewitalizacji miasta. Stara drukarnia rodziny Zecer i Rener zamieniła się w ruinę. A jak było wiadomo w miasteczku, podejrzewano, że po nocach szalały tam diabły. I chociaż na skutek oświaty wiara w złe duchy srodze podupadła to jednak w gminie, widocznie na wszelki wypadek, tfu, tfu i bez uroku, postanowiono zburzyć ruiny drukarni. A może to było przed wyborami? W każdym razie, właścicielka rudery nie śpieszyła się z wykonaniem postanowienia gminy. Kiedy zignorowała po raz trzeci oficjalny list w tej sprawie, zapadła decyzja, że wynajęty przez władze gminy przedsiębiorca budowlany zburzy drukarnię, a koszty roboty poniesie właścicielka. O tym, jak bardzo te koszty miały być wysokie, dowiedziano się poprzez szczególne kanały informacji nazywane w skrócie JBP, czyli: „Jedna baba powiedziała”. I proszę się nie śmiać, bo informacja była dokładna i bardzo wiarygodna. Jakimś cudownym zrządzeniem losu - i śmiem twierdzić, że zupełnie nieprzypadkowym - wyznaczony przedsiębiorca zabierający się do pracy, zanim przystąpił do pracy, postanowił wejść do sąsiadującego z ruinami żydowskiego domu, który był chyba szynkiem. Widocznie zakładał, że dobra porcja siwuchy pomoże mu bardziej wnikliwie i jaśniej spojrzeć na przyszły obiekt swojej pracy. Wraz z pogłębianiem swych obserwacji, czyli zgłębiając coraz bardziej zawartość karafki, przechwalał się przed gospodynią, że pije a conto przyszłej wypłaty w wysokości 500 złotych. Wiadomość ta bardzo szybko dotarła do sąsiadki właścicielki ruin i znajomej gospodyni. Ta, widząc, że sytuacja stała się naprawdę groźna, znalazła sobie człowieka o imieniu Efraim, który zobowiązał się wykonać pracę wyburzenia za 200 zł. Czyli o wiele, wiele taniej. I w przededniu przyjścia robotników z gminy, po północy, zabrał się on do pracy. Ciemno było w ruinach, a nie chciał zapalać świateł, bo bał się przyciągnąć czyjąś uwagę. Zrobił więc w dachu „okno”, wywalając na zewnątrz dachówki i korzystając z pełni księżyca. Romantyczny nastrój pracy przy świetle miesiąca został naruszony głośnymi krzykami. To krzyczał inny mieszkaniec Józefowa Kremer, który na koniach z furmanką mijał ruiny i widząc spadające mu na głowę dachówki darł się wniebogłosy: giewałt, giewałt (gwałtu, gwałtu) diabły, diabły!!! Przerażony Kremer przeżył wtedy na własne oczy prawdziwy cud: zamiast złych duchów wyszedł z ruin, znanych jako diabelskie gniazdo, jego rodak z Józefowa. Trzeba było jednak niemało wysiłku, aby uspokoić histerycznego furmana. W końcu przekonał się, że to nie diabły miotają dachówkami, ale Efraim, koszerny Żyd z Józefowa. I na tym się kończy właściwie cała historia złych duchów w józefowskiej starej drukarni, a wraz z nią legenda o diabłach. Trzeba dodać, że przed wschodem słońca przyszło jeszcze kilku robotników - Żydów umówionych przez Efraima, i zdążyli wyburzyć do końca budynek. A kiedy przyszli nad ranem do roboty ludzie z gminy, było już po wszystkim. Zrobili to oczywiście lepiej i sprawniej niż goje. Tak, że gmina już nic nie mogła zaszkodzić. Nawet na złe duchy nie mogła już liczyć.

oprac. Yaron Becker na podstawie tekstu Efraima Wermsteina z Księgi Pamięci Józefowa
Dom podcieniowy w Józefowie, 1935, fot. J. Świeży, reprodukcja z J. Górak, „Podcieniowa zabudowa miasteczek Lubelszczyzny", Zamość 1996
Dom podcieniowy w Józefowie, 1935, fot. J. Świeży, reprodukcja z J. Górak, „Podcieniowa zabudowa miasteczek Lubelszczyzny", Zamość 1996

II wojna światowa i zagłada Żydów

We wrześniu 1939 r. na kilkanaście dni miasteczko zostało zajęte przez Armię Czerwoną. Razem z wycofującymi się wojskami sowieckimi na wschód zdołało uciec kilkuset józefowskich Żydów. W marcu 1941 r. hitlerowcy utworzyli w Józefowie getto dla ludności żydowskiej z miasteczka i okolic. Trafiło tu także ok. 600 osób wysiedlonych z zachodniej Polski. W getcie zaczął panować głód, rozprzestrzeniały się epidemie. W maju 1942 r. grupa gestapowców rozstrzelała w miasteczku ponad 100 Żydów. Największa egzekucja odbyła się 13 lipca 1942 r., kiedy to kilkuset młodych mężczyzn wywieziono do obozów pracy w Lublinie, a ponad 1500 osób, głównie kobiety, dzieci i osoby starsze, rozstrzelano  na Winiarczykowej Górze. Miejsce egzekucji jest ogrodzone, oznaczone  pamiątkowym kamieniem. W Józefowie do nielicznych ocalałych z masakry Żydów dołączyli mieszkańcy okolicznych miejscowości. Jednak egzekucje wciąż trwały, 21 października 1942 r. rozstrzelano 70 Żydów, a na początku listopada 1942 r ostatnich mieszkańców getta wywieziono do obozu zagłady w Bełżcu. Tylko nieliczni przeżyli wojnę. Historię Zagłady w Józefowie opisał Christopher Browning w książce Zwykli ludzie. 101 Policyjny Batalion Rezerwy i „ostateczne rozwiązanie” w Polsce.

1 czerwca 1943 r. hitlerowcy podjęli próbę pacyfikacji Józefowa, zbombardowali miasto, ale zostali powstrzymani przez akcje oddziałów Armii Krajowej. 24 lipca 1944 r. do miasta wkroczyła Armia Czerwona wyzwalając je spod okupacji niemieckiej.

Warto zobaczyć

  • Synagoga (1870), ul. Krótka
  • Ratusz (1775), rynek
  • Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP (1886), ul. Wojska Polskiego 11
  • Cmentarz żydowski (XVIII w.)
  • Kamieniołomy, na południe od centrum miejscowości
Kamieniołom w Józefowie, 2008, fot. Joanna Zętar, zbiory cyfrowe Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN" - www.teatrnn.pl
Kamieniołom w Józefowie, 2008, fot. Joanna Zętar, zbiory cyfrowe Ośrodka „Brama Grodzka - Teatr NN" - www.teatrnn.pl

Okolice

Górecko Kościelne (6 km) – modrzewiowy kościół św. Stanisława (1768), kapliczka „Na wodzie” nad rzeką Szum (XII w.), drewniana leśniczówka, szkoła oraz domy z 2. poł. XIX w.; przez wieś przebiega 5 szlaków turystycznych

Hamernia (7 km) – część rezerwatu „Czartowe Pole”; ruiny XVIII-wiecznej papierni ordynackiej

Krasnobród (16 km) – zespół klasztorny Dominikanów z Kalwarią Krasnobrodzką (XVII/XVII w.)[ZK1] , Muzeum Sztuki Sakralnej, drewniana kaplica „Na wodzie”, kaplica św. Rocha; pojedyncze nagrobki na dwóch cmentarzach żydowskich

Susiec (22 km) – kościół św. Jana Nepomucena, drewniany młyn wodny z 1925 r. nad stawem zwanym Morskie Oko

Tomaszów Lubelski (33 km) – barokowy kościół Zwiastowania NMP (1627); „Czajnia” – drewniana herbaciarnia (1895); cerkiew prawosławna św. Mikołaja (1890); dawna siedziba Straży Pożarnej (1927); budynek sejmiku powiatowego; dom doktora Cybulskiego; kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa; Dom Związku Ziemian (obecnie Muzeum Regionalne); Izba Pamięci Terroru Komunistycznego; częściowo zdewastowany przez Niemców kirkut z macewami, ohelem 3 cadyków tomaszowskich, pomnikiem pamięci poległych i ścianą płaczu

Narol (35 km) – pałac z ogrodem włoskim (XVIII w.); kościół NMP (1790); oraz cerkiew greckokatolicka (1899) wraz z cmentarzem z kamiennymi krzyżami bruśnieńskimi. Na kirkucie zachowały się drobne szczątki macew

Bełżec (40 km) – były obóz zagłady dla ludności żydowskiej; cerkiew greckokatolicka św. Bazylego (1756); kościół MB Królowej Polski; dawna stacja pomp wodnych i zabytkowy kompleks kolejowy

Łaszczów (55 km) – ruiny synagogi (1770) oraz domu modlitwy (obecnie kino); pomnik pamięci pomordowanych Żydów i kilkanaście symbolicznych płyt w kształcie macew na kirkucie; przy rynku dom pożydowski; kościół św. Apostołów Piotra i Pawła z dzwonnicą, plebanią, kostnicą i organistówką (XIX/XX w.); pozostałości zespołu pałacowego (1736–1758) – pałac połączony jest systemem stawów z dworkiem w Nadolcach

Krasnobrodzki Park Krajobrazowy chroni położone w centrum Roztocza pasmo wzgórz wapiennych o charakterze ostańców, m.in. Wapielnia (385 m n.p.m.). Atrakcją pośród lasów są malownicze źródła podzboczowe w Hutkach, Husinach i Krasnobrodzie. Kompleks boru jodłowego podlega ochronie w rezerwacie „Święty Roch”, stanowisko modrzewia polskiego w rezerwacie „Skrzypny Ostrów”, a torfowisko w „Nowinach”. Przylegająca do parku Puszcza Solska słynie z urody lasów i wodospadów, tzw. szumów na rzekach Niepryszka, Sopot, Jeleń, Potok Łosiniecki i Tanew.

 

Opracowanie tekstu: Emil Majuk