Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Wersja beta

Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Wersja beta

Teatr NN

Nieczysta siła

V. Dymshits, red. "Evreiskie narodnye skazki, predaniya, bylichki, rasskazy, anekdoty, sobrannye E.S. Rajze" , St. Petersburg 2000.  „Nieczysta siła”, zapisano na podstawie wspomnień S.Ch. Bejlina, który spędził dzieciństwo w Nowogródku.

Nieczysta siła

Awreml Waliwkier, który był wtedy jeszcze bardzo młodym kawalerem, wracał zimną księżycową nocą z sąsiedniej posiadłości do miasta, do swojego gospodarza, u którego służył jako kasjer. Zawinąwszy się w kożuch i oparłszy się o tył sań, nasz Awreml lekko się zdrzemnął, a spało mu się tak słodko, jak nigdy w życiu. Nagle słyszy on przez sen czyjś błagalny glos. Koń stanął a on się obudził. I widzi Awreml, już na jawie, że obok sań stoi staruszka ze wsi, chuda, zgarbiona, z dobytkiem na plecach. Trzęsie się cała, jakby miała gorączkę i ledwo trzyma się na nogach ze starości, zmęczenia i zimna. A mróz był rzeczywiście silny. Dowiedziawszy się od młodego człowieka, że jedzie w tę samą stronę zaczęła go błagać by ją podwiózł. Jak odmówić takiej bezradnej staruszce? Ale dobrze już po północy, wsi w pobliżu nie widać, a wokół gęsty las, a kto wie z kim ma się do czynienia – przemknęło przez głowę naszego Awremla. A może to wiedźma? Ale staruszka tak prosiła, błagała, że dobry chłopak zlitował się. Posadził on na saniach drżącą z zimna staruszkę, nakrył ją kocem, na wierzch narzucił narzutę, wygrzebał siana na nogi. Ale jakoś tak zrobiło się mu nieswojo, jak siedział obok niej, więc popędził konia i sanie poleciały niemal jak strzała wypuszczona z napiętego łuku. Jadą, jadą, odwraca się Awreml do swojej podróżniczki i widzi, że na jej ustach zawitał jakiś tajemniczy uśmiech a oczy jej płoną niczym węgielki. Wydało mu się to bardzo dziwne. I jeszcze  mocniej popędził konia i jeszcze szybciej pomknęły sanie. Przypadkowo popatrzył w bok, na śnieg – a to co znowu takiego? Cień staruchy biegnie przed saniami i z każdą sekundą robi się większy i większy, rośnie jak na drożdżach. Ze strachem znów spogląda na staruszkę, a jej nie ma – ślad po niej zaginął. Zamiast niej w saniach siedzi młoda chłopka, odświętnie ubrana z długimi rozpuszczonymi włosami, o białej twarzy – dosłownie piękność! Przypatrzył się, a ona maluje jakieś kręgi w powierzu, jak by wabiła kogoś do siebie i coś szeptała. Aby uwolnić się od nieproszonego gościa, zaczął smagać lejcami młodą kobietę, a ona tylko się uśmiechała, obnażała białe zęby i wyciąga ku niemu gołe ręce, chcąc widocznie zwabić go w swoje objęcia, skusić swoją urodą. W tym momencie Awreml nie na żarty się przestraszył: nie daj Bóg, dać się uwieść takiej kobiecie – grzechu tego nie da się zmazać na tamtym świecie, dusza i tak pójdzie do otchłani. Zadrżał Awreml ze strachu i wściekłości i z całej siły zakrzyczał: „Szma Izrael!” Nagle - kobieta zeskoczyła z sań i zniknęła jakby zapadła się pod ziemię. Długo cwałował koń bez celu po pustym polu a nasz chłopak, ni żywy ni martwy nie wiedział gdzie jest i co się z nim dzieje. Dopiero nad ranem dojechał do domu.

Złapała go silna gorączka, długo chorował, o mało nie umarł. Udało mu się jednak wyzdrowieć, a nawet doczekał głębokiej starości. I zdarzało się niekiedy, że nawet z chęcią opowiadał o tym, co mu się przydarzyło w młodości.

Mapa

Polecane

Zdjęcia

Słowa kluczowe