Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Wersja beta

Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Wersja beta

Teatr NN

Podróż Śladami I. B. Singera

Zapraszamy w niezwykłą podróż szlakiem twórczości Isaaka Bashevisa Singera - laureata Nagrody Nobla, który inspirację do swych powieści i opowiadań czerpał z tradycji i losów małych miasteczek, zanurzonych pośród lasów Roztocza i mozaiki pól Wyżyny Lubelskiej.

Przebieg szlaku: Lublin - Bychawa - Turobin - Goraj - Frampol - Biłgoraj - Tarnogród - Józefów Roztoczański - Tyszowce - Komarów - Zamość - Izbica - Piaski - Lublin.

Długość szlaku: 362 km 
Czas zwiedzania:
trasa samochodowa - 2-3 dni
trasa rowerowa - 5-7 dni

Podróż Śladami I. B. Singera

Isaak Bashevis Singer urodził się w 1902 roku w Leoncinie, ok. 30 km na zachód od Warszawy. Jego ojciec był chasydzkim rabinem, a matka - Baszewa, córką rabina z Biłgoraja. Mając 15 lat młody Icek wraz z rodziną przeniósł się w rodzinne strony matki. Mimo, iż koleje życia Singera zawiodły go aż na drugi kontynent do Nowego Yorku, to właśnie klimat i lokalne historie z okolic Biłgoraja ukształtowały styl i metaforykę w twórczości noblisty.
Nasza trasa prowadzi przez 9 miejscowości, zamieszkałych niegdyś przez Żydów, których codzienne życie - radości, miłości, troski i strachy stały się kanwą singerowskich opowiadań. 

Lublin
Panorama Lublina ze wzgórza Czwartek, część 2.

W sercu dawnej lubelskiej dzielnicy żydowskiej, w Bramie Grodzkiej do dziś spotkać można Jaszę Mazura. To tytułowy „Sztukmistrza z Lublina” - bohater bodaj najsłynniejszej powieści Isaaka Bashevisa Singera, opublikowanej w nowojorskim Forwerts w 1959 roku. Historię wędrownego magika, nie stroniącego od uroków życia, opowiada Witold Dąbrowski w ramach spektaklu-monodramu przygotowanego przez Teatr NN. Szczególnie warto odwiedzić Bramę Grodzką w okolicach 18 kwietnia – gdzie co roku świętowane są Urodziny Sztukmistrza - z tortem, bajglami i całym mnóstwem prezentów. Można również wziąć udział w inspirowanym postacią kuglarza letnim Carnavale Sztukmistrzów – święcie cyrku, przyciągającym artystów z całej Europy.
Wędrując Starym Miastem warto też wspomnieć inne singerowskie opowiadanie: „Menasze i Rachela” opowiadające historię 2 niewidomych sierot z lubelskiego żydowskiego przytułku. Menasze i Rachela są nadzwyczaj zdolni. Chłopiec wymyśla piękne i mądre historie o dalekich krainach, których wszyscy, włącznie z dorosłymi słuchają w skupieniu. Dzieci są lubiane wśród rówieśników i wychowawców. Wszyscy wiedzą o ich wzajemnej miłości. Kiedy dyrektor przytułku postanawia je rozdzielić, zrozpaczona Rachela grozi, że skoczy do studni. Niewidomi obiecują sobie, że wbrew wszelkim przeciwnościom zostaną razem, a gdy dorosną będą mężem i żoną. Niewidome dzieci widzą mądrzej i prawdziwiej, jak korzystając ze słów proroka Samuela podsumowuje Menasze:

„Pan nie patrzy na to na co patrzy człowiek;
człowiek patrzy na to co jest przed oczyma,
ale Pan patrzy na serce”.

Zwiedzanie Lublina i odkrywanie bogactwa jego wielokulturowych tradycji może zająć kilka dni. Warto poszukać właśnie takich niestandardowych form zwiedzania, jak choćby podążanie śladami opowieści chasydzkiej o Widzącym z Lublina, trasą lubelskich zaułków w fotografii Edwarda Hartwiga, czy spacer szlakiem poematu Józefa Czechowicza.

Chcąc podążać dalej za Singerem przenieśmy się do Bychawy. Do oddalonego o ok. 30 km na południe miasta prowadzi kilka dróg: krajowa 19-stka oraz drogi lokalne i wojewódzkie: 834 i 836.

Bychawa
Bychawa, woj. lubelskie. Rynek.

Bychawa pojawia się w kilku opowieściach Singera – m.in. w "Coś tam jest" oraz w "Poście" jednak zasłynęła w świecie dzięki opowiadaniu "Yentl – chłopiec z jesziwy" zekranizowanemu w 1983 przez Barbarę Streisand. Reżyserka, która zagrała w filmie również główną rolę... młodej dziewczyny, która by móc uczyć się Tory wiedzie życie w przebraniu chłopca – zebrała wiele nagród, z Oskarem za muzykę oraz Złotym Globem za reżyserię na czele. Ciekawostką jest również, że w filmie miasto Lublin zagrała.. Praga! Bychawę zresztą także udawało czeskie miasteczko.
Prawdziwa Bychawa położona jest na Wyniosłości Giełczewskiej. Budowa miasta rozpoczęła się po 1537 roku, dzięki przywilejom nadanym przez króla Zygmunta Starego, z fundacji Mikołaja Pileckiego, herbu Leliwa. Wytyczono wtedy rynek i główne ulice, a poszczególne kwartały miejskie zaczęły zapełniać się kamienicami i warsztatami. Bychawa szybko stała się jednym z centrów handlowych Lubelszczyzny, posiadając przywilej organizacji 2 corocznych jarmarków i cotygodniowych targów. Pod koniec XVI wieku dużą część ludności stanowili Żydzi i protestanci. Przez pewien czas miasto stało się nawet centrum ruchu kalwińskiego. Rozwój miasta zatrzymany został przez rozbiory Polski i represje po powstaniach listopadowym i styczniowym. Bychawa straciła status miasta, a wielki pożar z 1877 roku zniszczył część zabudowy.
W połowie XIX wieku ludność żydowska stanowiła ponad 70% ogółu mieszkańców. W 1810 roku wybudowano synagogę, w której do dziś zachowała się unikatowa polichromia i część bimy. W 1809 r. wytyczono także istniejący do dziś kirkut. Bychawska gmina żydowska prowadziła rytualną mykwę, kilka prywatnych domów modlitwy, chasydzkie sztible, wspierające ubogich towarzystwo dobroczynności czy przytułek. Wielu zwolenników wśród lokalnych mieszkańców miała dynastia cadyków założona w przez Nechemię Jechiela Rabinowicza – syna słynnego cadyka Jakuba Izaaka, zwanego Świętym Żydem z Przysuchy. W opowieści o Yentlu odnaleźć możemy opis singerowskiej wizji bychawskiej jesziwy: „Tamtejsza jesziwa jest mała, liczy zaledwie trzydziestu studentów, a mieszkańcy dają im wszystkim pokoje. Nikt nie chodzi głodny, a gospodynie cerują skarpety studentów i piorą ich ubrania. Rabin w Bychawie, prowadzący jesziwę, jest geniuszem. Potrafi zadać dziesięć pytań i dać na nie wszystkie jedną odpowiedź”, (przeł. Dorota Bogutyn, z tomu Krótki piątek, Atext, Marabut, Gdańsk 1996, s. 118).
Dziś spacerując miastem nadal dostrzec można ślady wielokulturowej historii. Oprócz dziedzictwa żydowskiego, wśród zabytków, warte zobaczenia są również malownicze ruiny neogotyckiego pałacu w Bychawie-Podzamczu, XVII-wieczny - przez pewien czas kalwiński, kościół parafialny pw. św. Jana Chrzciciela wraz z zabudową parafialną, zabytkowe kamienice z końca XIX i początku XX wieku oraz stylowy secesyjny budynek Banku Spółdzielczego. Odwiedzić można także Izbę Regionalną, gromadzącą ponad 300 sprzętów i przedmiotów używanych dawniej w gospodarstwach wiejskich. Koniecznie należy również pospacerować wokół zalewu na bychawskim Podzamczu. Do pieszych lub rowerowych wycieczek zachęcają również 2 pobliskie rezerwaty - Podzamcze i Kacze Doły.

Z Bychawy udajemy się do Turobina, słynącego dziś z XVI-wiecznego Kościoła św. Dominika wybudowanego przez Jana Wolffa w stylu renesansu lubelskiego. Do miejscowości dotrzeć możemy drogą wojewódzką nr 834, następnie 842 i 848.

Turobin
Dom podcieniowy z 1739 roku z Turobina

W opowieściach Singera Turobin występuje m.in. w opowiadaniach „Z pamiętnika nienarodzonego” oraz „Żonobójca”. Ostatnie z nich opowiada o losach skąpego Pełtego, który złośliwością i wrednym charakterem doprowadza do ostateczności kolejne żony. W końcu trafia jednak na godną siebie partnerkę i żeni się ze Zlate Suka - kobietą o wątpliwej przeszłości i ciętym języku. Zakończenie opowiadania zaskakuje, bo jak mówi Pełte: „ten się śmieje, kto się śmieje ostatni”...

Odwiedzając dziś Turobin warto pamiętać o jego wielokulturowej przeszłości. Miasto wybudowane zostało przy rzece Por, na mocy przywileju nadanego przez Władysława Jagiełłę w 1420 r. Od XV w. funkcjonowała tam cerkiew prawosławna, a od XVI w. także synagoga. W kolejnych latach Turobin był silnym ośrodkiem ariańskim i kalwińskim, zamieszkiwanym też przez unitów. Pod koniec XVI w. włączony został w skład ordynacji zamojskiej, a swój największy okres świetności przeżywał na początku XVII wieku. Obecnie w miasteczku odnaleźć można ślady po dawnej synagodze (przebudowanej po wojnie na potrzeby gminnej spółdzielni) oraz zabytkowe drewniane kaplice św. marka i św. Elżbiety na dawnym cmentarzu. Macewy ze starego i nowego cmentarza żydowskiego obejrzeć można obok Kościoła św. Dominika. W Turobinie i w okolicach znajduje się także wiele urokliwych kapliczek przydrożnych. W pobliskiej wiosce Gródki postawiono pomnik pamięci ofiar turobińskiego getta z 1942 roku.

Z miasteczka, po skraju Roztocza i Wyniosłości Giełczewskiej udajemy się do Goraja – miejsca akcji pierwszej powieści Isaaka Bashevisa Singera.

Goraj
Zabudowa przyrynkowa w Goraju

„Szatan z Goraja” opowiada o czasach po powstaniu Chmielnickiego, gdy zniszczony przez Kozaków Goraj, powoli podnosił się z upadku. Do miasteczka powracali mieszkańcy, remontowano zniszczone domy, nieśmiało otwierano okiennice, a rynek znów zaczął wypełniać się furmankami i żydowskimi handlarzami. Jako ostatni do Goraja powrócił m.in. stary rabin Bejnusz Aszkenazy. Po mieście, słynącym dotąd ze świetnych talmudystów i pobożnych obywateli, coraz głośniej zaczęły krążyć pogłoski o przyjściu mesjasza. Jedni pokutowali modląc się gorliwie, inni tańczyli na ulicach w radości i oczekiwaniu na wybawienie. Pewnego dnia wreszcie w mieście zjawił się emisariusz sefardyjski, z grupy samego Sabataja Cwi. Zaczął sterować mieszkańcami i podawać się za żydowskiego Mesjasza. A miasto poddało się emocjom. Obłąkańczy fanatyzm i wiara w fałszywych proroków sprzyjały działaniom sił zła. Żydzi zaniedbywali modlitwę i swoje obowiązki. Miasteczko na nowo ogarniał chaos. Sielski Goraj zaczynał przekształcać się w "jaskinię złoczyńców, miasto przeklęte przez Boga i ludzi". Jedyny Bejnusz Aszkenazy nie poddał się zbiorowemu entuzjazmowi. Pamiętając słowa wersetu z Księgi Amos „Przetóż roztropny onego czasu milczeć musi...", z dystansem słuchał emisariusza, a po przeczytaniu ostrzegawczego listu od Jakuba - syna świętego reb Nachuma, rozpoczął wojnę z sektą Sabataja Cwi. Czy mu się udało obronić miasto i dusze mieszkańców? - zachęcamy do lektury, uznawanej przez krytyków za najlepszą - powieści Singera.

Odwiedzając dzisiejszy Goraj nie sposób nie zachwycić się malowniczym położeniem i sielską atmosferą miasteczka. Z wielowiekowej historii, synagogi, mykwy, czy drewnianej zabudowy rynku niewiele niestety już dziś pozostało. Niegdyś drewniane gorajskie domy podcieniowe należały do najpiękniejszych obiektów z terenów południowej Lubelszczyzny, a dziś pozostał tylko jeden – przy ul. Janowskiej 26. Będąc w Goraju warto zajść na miejscowy kirkut, gdzie ustawiono pomnik-lapidarium oraz do Kościoła św. Bartłomieja Apostoła o barokowym kształcie i rokokowym wystroju. Zanurzony w zieloności Goraj jest także doskonałą bazą do wypoczynku lub wycieczek pieszych i rowerowych.

Dalej trasa wiedzie nas do Frampola, usytuowanego na skrzyżowaniu dróg do Biłgoraja i Janowa Lubelskiego. Do Frampola dotrzeć można sugerowaną powyżej trasą, lub drogami krajowymi, odwiedzając po drodze Kraśnik i Janów Lubelski, również opisywanymi w twórczości Singera. Kraśnik, gdzie podziwiać można 2 synagogi z zachowanymi polichromiami, był miejscem akcji m.in. w opowiadaniu „Cejtł i Rejcł” oraz „Lustro”, natomiast na Janów Lubelski napotkać możemy np. w opowiadaniach: „Jentł, chłopiec z jesziwy”, „Neftali i jego koń Sus”, „Żebrak tak powiedział”, „Broszka”, „Papież Zejdł” czy „Pożar”. Osoby, chcące wybrać się w jednodniową podróż szlakiem Singera, trasą przez Kraśnik i Janów mogą wrócić do Lublina (długość trasy: Lublin – Bychawa – Turobin – Goraj – Frampol – Janów Lubelski – Kraśnik – Lublin: 193 km).

Frampol
Zabudowa Frampola

Żydowska rzeczywistość: „(...) synagoga, dom nauki, przytułek dla biednych, rabin i kilka setek mieszkańców”. Tak opisuje Izaac Bashevis Singer Frampol – miasto, w którym ma miejsce akcja „Opowieści o trzech życzeniach”. Miejscowość wymieniana jest także w opowiadaniach „Rodzina małych szewców”, „Abba Szuster”, „Gimpel Głupek”, „Pan z Krakowa” i „Niewidzialni”. Dzięki tym singerowskim opowieściom możemy przenieść się w czasie do dawnych żydowskich domów i warsztatów, podglądając ich codzienne troski i radości.

„Rodzina małych szewców” opowiada losy rzemieślników, którzy podejmują trudną decyzję o emigracji do Stanów Zjednoczonych. I mimo że wiodą tam lepsze życie, Abba – stary ojciec rodu, szczęśliwy jest tylko w szewskim warsztacie, gdy wraz z synami, śpiewając jak za dawnych lat we Frampolu, siada by wspólnie robić buty. Nazwisko rodziny Szusterów widnieje w oryginalnych starych księgach frampolskich. A Stary szewc został zapamiętany choćby przez to, że zgodnie ze swym zwyczajem każdego roku robił sześć par butów, aby rozdać je między biednych.

Bohater kolejnego opowiadania - Gimpel - uczy nas, że „lepiej być głupcem do końca dni swoich, niż złoczyńcą choćby przez godzinę”, a obiecujący bogactwa Pan z Krakowa, w rzeczywistości okazuje się diabłem, który tylko dzięki rabinowi Ozerowi i modlitwom na stałe wypędzony jest z miasta. Morał niesie też wspomniana wyżej Opowieść o Trzech życzeniach, gdzie trójka dzieci w dniu Święta szałasów wypowiada swe marzenia. Strażnik Nocy tłumaczy im jednak, że jedynym sposobem spełnienia marzeń jest wielki wysiłek i dążenie do ich realizacji. Dzieci przez wiele lat ciężko pracują. Dopiero przed śmiercią, w sędziwym wieku opowiadają mieszkańcom Frampola, o tym co wydarzyło się w noc Hoszana Raba, która odmieniła ich życie.

Zwiedzając Frampol koniecznie obejrzeć trzeba charakterystyczny układ urbanistyczny miasteczka budowany zgodnie z renesansowym wzorem miasta idealnego. Symetrycznie rozłożone wokół kwadratowego rynku ulice oraz przejrzystość zabudowy źle przysłużyły się miastu. Podczas II wojny światowej, Frampol, wyglądający z góry jak wielka tarcza strzelecka został zbombardowany przez wojska niemieckie w ramach lotów ćwiczebnych. W wyniku ostrzału i pożarów zniszczeniu uległo ok. 70% drewnianej zabudowy. Po wojnie Frampol odbudowano wg dawnego planu. Dziś podziwiać można symetryczne rozplanowanie dróg oraz unikatową ulicę stodolną obiegającą całe miasteczko, zabudowaną ciągiem drewnianych stodół. Wart odwiedzenia jest także neogotycki Kościół Św. Jana Nepomucena i Matki Bożej Szkaplerznej oraz cmentarz żydowski z XIX w., gdzie zachowało się ponad 150 nagrobków (najstarsze z lat 1735 - 1736) oraz ustawiono pomnik upamiętniający miejsce egzekucji około 1000 Żydów z Polski, Austrii i dawnej Czechosłowacji.

Malownicze położenie miasta sprzyja również wycieczkom pieszym i rowerowym. Frampol usytuowany jest u podnóża Góry Radzięckiej, a nieopodal miasta rozciągają się lasy ordynacji zamojskiej oraz Lasy Janowskie i Puszcza Solska. Około 1 km od miasta przepływa rzeka Łada.
Bliskość drogi krajowej E-4 pozwala także na wygodne modyfikacje przebiegu trasy. Dla tych, którzy na wyprawę szlakiem singerowskim mogą przeznaczyć tylko 1 dzień - możliwy jest powrót do Lublina przez Janów Lubelski i Kraśnik. Miasta te również maja bogate singerowskie tradycje. Janów Lubelski występuje w 6 opowiadaniach Noblisty, w tym we wspomnianym już "Jentł, chłopiec z jesziwy" oraz w "Neftali i jego koń Sus", "Żebrak tak powiedział", "Broszka", "Papież Zejdł" i "Pożar". Kraśnik jest tłem dla opowiadań "Cejtł i Rejcł" oraz "Lustro", a w mieście podziwiać można nadal 2 synagogi oraz odwiedzić pobliski kirkut. W Janowie Lubelskim, oprócz dziedzictwa kulturowego największą atrakcją jest Zalew, wraz z otaczającym go kompleksem edukacyjno-ekologiczno-rekreacyjnym "Zoom Natury" oraz malowniczymi Lasami Janowskimi. To doskonałe miejsce na wypoczynek i dobrą zabawę. Trasa od Lublina przez Janów i Kraśnik łącznie wynosi ok. 200 km. Przebieg drogi na poniższej mapce.

Biłgoraj

 

Biłgoraj

Podążając dalej szlakiem Singera, docieramy do Biłgoraja - rodzinnego miasta matki Noblisty, w którym on sam również przez kilka lat przebywał. Miasto jest bohaterem wielu opowiadań, w tym przepięknej chanukowej historii "Dziedzic", a także m.in. opowieści "Gasnące światełka", "Starzec", "Dzień przyjemności" czy "Estera Kreindł Druga". Chanukowa historia opowiada o biłgorajskiej rodzinie, od której nagle odwrócił się los. Falik i Sara wraz z dziećmi wiedli spokojne życie, gdy nagle spłonął ich sklep, żonę dopadła śmiertelna choroba, a dzieciom zaczął doskwierać głód i niedostatek. Jedyną cenną rzeczą, która im pozostała był chanukowa lampa. Gdy ojciec również zapadł na śmiertelną chorobę nawet rabin nie widział już ratunku. „Nic, tylko cud mógł sprawić aby wyzdrowiał, tak więc zdarzył się cud”. Najstarszy syn za ostatnie grosze kupił oliwę i knoty na święto Chanuki i gdy w smutku siedzieli wokół stołu zawitał do nich niespodziewany gość. Był to dziedzic, przyciągnięty mocą palącego się w oknie światełka. Bogato odziany przybysz poprosił, by dzieci opowiedziały mu historię święta i zagrały z nim w drejdla - popularną w tym dniu grę - za jego pieniądze. Tym sposobem domostwo wzbogaciło się o wiele złotych monet. Dziedzica zainteresowała również piękna chanukowa lampa, za którą zaproponował tysiąc guldenów. Dał dzieciom połowę tej kwoty w zaliczce obiecując wrócić po lampę… a później, nic nie zabrawszy wyjechał i nigdy więcej nie wrócił.

Podziwiać tu można Kościół pw. Trójcy Świętej i Wniebowzięcia NMP z 1755 r., Kościół pw. św. Jerzego, który kiedyś był cerkwią grekokatolicką, Kościół dekanalny św. Marii Magdaleny wraz z zabytkowymi drewnianymi kapliczkami słupowymi, czy zespół klasztorny franciszkanów. Jest także Muzeum Ziemi Biłgorajskiej, kilka zachowanych drewnianych domów oraz słynna zagroda sitarska, upamiętniająca rzemiosło, które przez wieki rozsławiało miasto w kraju i na świecie. Coraz większą atrakcją staje się "Miasteczko na styku kultur", gdzie zrekonstruowano dawne życie Biłgoraja wraz z synagogą, umieszczoną tym razem przy brukowanym rynku. Miasteczko jest nietypową inwestycją - oprócz promocji wielokulturowej historii i odtwarzania dawnych zwyczajów i rzemiosł, jest również przystosowane dla współczesnych mieszkańców, którzy wraz z rodzinami mogą się tam wprowadzać. Powstać ma również replika domu samego Izaaka Singera. W mieście odwiedzić można również zachowany żydowski kirkut, na którym zostało kilkadziesiąt nagrobków, z tym część z polichromią oraz pomnik ku czci ofiar Holocaustu. Miasto co roku gości także festiwal "Śladami Singera", odbywający się na początku lipca. Sam Noblista zaś pisał: "Dom dziadka, stary, zbudowany z pobielonych bali, o dachu porośniętym mchem i z ławą pod oknami, znajdował się w pobliżu bóżnicy, mykwy i przytułku dla ubogich. Ciotka poczęstowała nas ciastem z suszonymi śliwkami, które smakowało jakby je upieczono w raju. Głosy ptaków, świerszczy i innych owadów dzwoniły mi w uszach, a kiedy uniosłem wzrok zobaczyłem biłgorajską synagogę, a za nią pola rozciągające się do skraju lasu. Miały przeróżne kształty i barwy: kwadratowe, prostokątne, ciemnozielone i żółte… Marzyłem, aby móc tutaj zostać na zawsze." (z: "Dzień Przyjemności")

Dalej singerowski szlak wiedzie w kierunku Tarnogrodu, jednego z najbardziej urokliwych, choć nie do końca jeszcze odkrytych miasteczek Roztocza. Dotrzemy tam drogą wojewódzką nr 835, biegnącą na południe od Biłgoraja.

Tarnogród

Położony na Płaskowyżu Tarnogrodzkim, we wschodniej części Kotliny Sandomierskiej jest miejscem akcji opowiadań "Żyd z Babilonu" oraz "Z pamiętnika nienarodzonego". Żydem z Babilonu nazywano cudotwórcę - Kadisza ben Mazliacha, który zgodnie z opowieścią jechał z Lublina do wsi Tarnogród, do raba Falika Chifetza, któremu zaczął gnić dom. Kadisz nie miał łatwego życia. Mimo swej mocy, przez cały czas toczyć musiał trudną wewnętrzną walkę, bowiem po drodze nawiedzały go demony i diabły chcąc zabrać go do piekła. Czy wytrwał? - zapraszamy do lektury Singera…

Tymczasem Tarnogród, wielokulturowe miasteczko było miejscem narodzin Chaim Halberstama, słynnego cadyka i założyciela chasydzkiej dynastii Sanz, a także Leoncjusza Stasiewicza… świętego prawosławnego. Cadyk, znany był z pobożnego i wręcz ascetycznego życia. Wyjechawszy z Tarnogrodu założył jesziwę będącą jedną z głównych uczelni talmudycznych całej Galicji. Swoje nauki zawarł także w cyklu Diwrej Chaim (hebr. Słowa Chaima) zawierającym m.in. przepisy z zakresu prawa rozwodowego. W Tarnogrodzie do dziś podziwiać można synagogę z 1686 r. z zachowanym aron ha-kodesz (obecnie znajduje się tam biblioteka i muzeum). Jest również kirkut na Przedmieściu Różanieckim, funkcjonujący od XVII i późniejszy cmentarz żydowski przy ul. Nadstawnej z II wojny światowej oraz pomnik ku czci pomordowanych Żydów przy ul. Kościuszki. Z innych zabytków warto wymienić Drewniany (modrzewiowy) kościółek pw. św. Rocha oraz cerkiew prawosławną oraz jeden z największych w Polsce rynków mierzący 160 × 140 metrów. Wokół miasta rekreacji sprzyjają stawy (kąpieliska) przy ul. Nadstawnej oraz zalew na Przedmieściu Błoniu. Dzięki odbywającym się od 1975 roku Ogólnopolskim Sejmikom Teatrów Wsi Polskiej, Tarnogród nazywany jest też Stolicą Teatrów Wsi Polskiej.

Nasz szlak wiedzie dalej drogami wojewódzkimi 863 i 849 do Józefowa Roztoczańskiego.

Józefów Roztoczański
Józefów Biłgorajski

Malowniczo położony na styku 3 parków przyrodniczych Józefów jest miastem za którym można zatęsknić. W singerowskich opowieściach rzewnie wspomina go zarówno niewolnik Jakub jak i Reb Mosze Ber z opowiadania "Starzec": „Przypomniał mu się Józefów, miasteczko niedaleko granicy z Galicją, gdzie mieszkał przez 50 lat, ciesząc się wielkim poważaniem wśród chasydów z Turzyska [...]. Zaczął wypytywać, jak można się tam dostać, ale pytani wzruszali jedynie ramionami i każdy mówił co innego. Niektórzy zapewniali go, że Józefów spalił się do cna, już nie istnieje. Z kolei jakiś wędrowny żebrak, który kiedyś odwiedził tamte strony, twierdził, że mieszkańcom Józefowa nigdy nie wiodło się tak dobrze jak teraz, że jedzą białą chałę nawet w dni powszednie”...
Doświadczony życiem, nękany chorobami i żalem po utracie syna Mosze Ber wszelkimi sposobami próbuje dotrzeć do Józefowa. Dopiero tu odnajduje dom, szczęście i spokój, wzmacniany wiarą i codzienną modlitwą.

Do Józefowa, do siostry i rodziny tęskni także Jakub - tytułowy Niewolnik, Żyd józefowski, ocalały z rzezi dokonanej przez kozaków Chmielnickiego, sprzedany jako parobek do górskiej wsi. Jest to jedna z ważniejszych książek Singera i jedna z najpiękniejszych historii miłosnych. Opowiada losy Jakuba i Wandy, ich trudnej namiętności, która przezwyciężyć musi zarówno lokalne plotki, wewnętrzne dylematy jak i antagonizmy społeczne. Singer wznosi się ponad opowieść, nadając jej formę rozważań nad wartościami, ułomnościami i wyborami, którymi kieruje się człowiek. Jakub: „Nie rozmyślał, ale coś w nim zbliżało się do wyższych prawd. Skądś pojawiły się jakieś obrazy: siostry, Zelda Lea, dzieci, Sara. Nawet Jan Bzik go nawiedził, już nie jako chłop, ale święty w Raju. O czymś rozmawiali między sobą, ale bez wrogości i radzili się Jakuba. Obie strony miały na swój sposób rację, a chociaż Jakub nie był pewny, o co chodzi ani co to znaczy, był zdumiony. Gdyby tylko ludzie potrafili rozumieć te rzeczy, kiedy są jeszcze silni, mówił sobie, inaczej służyliby Bogu.”

Warto zanurzyć się w tę historię. A będąc w Józefowie poszukać śladów dawnej obecności żydowskich mieszkańców. W 1725 r. społeczność ta była tak liczna, że powołano gminę żydowską. W Przy głównym placu powstała synagoga, a na południe od niej założono kirkut. Niestety drewniany budynek bożnicy, podobnie jak ratusz, zniszczone zostały przez nawiedzające miasto pożary. W miejscu dawnego obiektu w połowie XIX wieku wybudowano nową, murowaną synagogę, która pozostaje w Józefowie do dziś. W mieście warto także zobaczyć neobarokowy kościół, Muzeum Kamieniarstwa w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury, Izbę Pamięci poety-powstańca Mieczysława Romanowskiego oraz pomnikowe lipy i źródliska rzeki Nepryszki. Warto przejść się na spacer do pobliskiej Hamerni i odwiedzić zabytkowy kirkut, będący jedną z największych na Lubelszczyźnie nekropolii żydowskich, gdzie zachowało się kilkaset macew, w tym nawet z 1737 roku. Zorientowane nietypowo na zachód macewy mają jeszcze inskrypcje w języku hebrajskim i ślady dawnych polichromii.

Józefów to doskonała baza rekreacyjna. Opasany jest siecią szlaków rowerowych i tras pieszych wiodących do rezerwatów i różnych atrakcji. Piękna panorama okolic roztacza się z pobliskich kamieniołomów, a ochłody zażyć można w cieniu leśnych duktów i nad zalewem.

Z Józefowa kierujemy się na wschód w kierunku Tomaszowa Lubelskiego a później Tyszowiec. 

Tyszowce
Rynek w Tyszowcach

W dawnych czasach żydowski sztetl zajmował najstarszą część Tyszowiec, położoną między dwoma szerokimi ramionami Huczwy. Miasto nie było specjalnie zadbane, lecz ludzie żyli tu spokojnie i pobożnie. Była synagoga, dom modlitwy, rzeźnia rytualna i mykwa. Dopiero w początkach XX wieku zaczęto brukować ulice. W czasie wojny żydowskich mieszkańców mordowano w pogromach lub wywieziono do pobliskich obozów. Smutną historię miasta odnajdziemy w opowiadaniu "Ostatni demon". Czart przeniósł się tu z Lublina, by kusić niewinnych ludzi do grzechu. Miał w tym swój cel, bo marzył, by za posługi, diabelski mocodawca przeniósł go do Odessy, gdzie nic nie musiałby robić, bo ludzie tam grzeszą bez diabła. Co innego Tyszowce. Tu wszyscy pobożni. Diabeł dwoił się i troił by zwieść podstępem pobożnego rabina, lecz ten był sprytniejszy od niego. Aż nastał czas wojny. Żniwo śmierci zgarnia większość żydowskich mieszkańców, w tym także rabina, może ostatniego ze sprawiedliwych. Diabeł zaczyna rozpaczać: „Całą gminę wymordowano, spalono święte księgi, zbezczeszczono cmentarz. Księga stworzenia powróciła do rąk Stwórcy...” Ludzie osiągnęli apogeum swojej grzeszności, Anioły dobra i zła zginęły, a mesjasz nie nadszedł., Ostatni demon przetrwał tylko sam. Żyje dzięki opowiadaniu historii i literatury, obawia się jednak co się stanie gdy również książki zostaną zniszczone: „A kiedy już zniknie ostatnia litera, ostatniemu z diabłów przyjdzie czas umierać”.

Dziś w Tyszowcach próżno szukać synagogi. Na terenie starego kirkutu stoi pomnik pamięci ofiar Holokaustu, kilka macew i pamiątkowy głaz poświęcony tyszowieckiemu rabinowi Ben Josefowi. W mieście odwiedzić można Kościół pw. św. Leonarda i Świętej Trójcy, Klasztor Przemienienia Pańskiego oraz rynek z zabudową podcieniową. W pobliżu na wzniesieniu nad stawem znajduje się Zamczysko - pozostałość dawnego zamku szlacheckiego.

Z Tyszowiec udajemy się w kierunku Zamościa, odwiedzając po drodze Komarów.

Komarów

Ta miejscowość stała się tłem do opowiadania "Radość". To przewrotny tytuł jak dla historię o rabinie Bajniszu, został ateistą! Historia opowiada losy rabina, który pochowawszy trzeciego syna uznał, że Boga nie ma. Kryzys wiary próbował przełamać w Domu Modlitwy, jednak napotkawszy tam młodego chłopca wdał się z nim w rozmowę, z której wniosek wypłyną jeden wniosek - że Jahwe nie ma… Opowieść naszpikowana jest mnóstwem celnych uwag, które warto rozważyć i dziś: ,,Nawet kłamstwo musi mieć trochę prawdy w sobie”, „Jeśli nie należy opuszczać człowieka, kiedy jego ciało choruje,... to tym bardziej nie można zostawić go w samotności, gdy jego dusza jest chora”, „Przeszłość już nie istnieje, a przyszłość jeszcze nie nadeszła. Z tego wniosek, że nie istnieje poza danym momentem. A jeśli tak, to nie mamy w ogóle, czym się martwić”, albo „... człowiek modli się o życie, życie oznacza wolny wybór, wolność zaś jest tajemnicą. Jeśliby człowiek znał prawdę, jak mogłaby istnieć wolność? Gdyby piekło i niebo znajdowało się w środku placu targowego, każdy byłby wtedy świętym”.

Wędrując po Komarowie dostrzeżemy dynamiczny rozwój miejscowości . Z zabytków warto odwiedzić strzelisty, neogotycki kościół oraz pobliski kirkut, gdzie wykonane z granitu i piaskowca macewy zachowały swe zdobienia oraz inskrypcje nagrobne w języku hebrajskim. Ciekawostką są rzeźbione twarze widoczne na niektórych pomnikach. 

Zamość
Podcienia Rynku Wielkiego w Zamościu

Wielokulturowy Zamość, miasto idealne, będące sercem Ordynacji Zamojskiej w twórczości Singera występuje w opowiadaniach "Ester Kreindl Druga" oraz "Igła". "Ester.." to ciekawa opowieść o ponadczasowych związkach przekraczających śmierć. W ciało Simmełe córki mleczarki Rejce wstępuje tytułowa bohaterka Estera. Będąc w niej każe odnaleźć swego męża Zurecha i być mu żoną. Ludzie nie wierzą w te cuda i próbują dowieść kłamstwa przepytując Simmełe o poprzednie życie jako Estera. Ta jednak zna odpowiedz na wszystkie pytania. Zostaje w końcu żoną Zurecha i zajmuje pozycję pierwszej żony. Nawet dzieci uznają ją za matkę, a gdy po latach Zurech umiera, Simmełe odchodzi dzień po nim.

"Igła" jest jedną z nielicznych historii w twórczości Singera opowiadanych przez kobietę i oczywiście dotyczy miłości. Historię snuje Zełdełe, towarzysząca kiedyś Ester Rozy w wyprawie do Zamościa. Celem wizyty były niby zakupy, jednak ich prawdziwym sensem - swaty syna Ester, dla którego matka chciała znaleźć idealną żonę. Uknuła w tym celu niecny plan. Chodząc po targu w Zamościu zamierzała kupić igłę. Niby to proste, jednak wszyscy kupcy wiedzą, że sprzedaż samej igły przynosi pecha. Nie sprzedaje się jej więc, a dorzuca gratis do innych sprawunków. Ester z Zełdełe weszły do sklepu bogatego kupca. Obsługująca je córka gospodarza mocno się rozgniewała. Wyrzuciła panie na bruk. Weszły więc do sklepu ubogiego handlarza. Tu córka kupca za nic nie dała się wyprowadzić z równowagi i z uprzejmą cierpliwością wykonywała swoje obowiązki. Nie trudno domyślić się nagrody. Po tej historii wszystkie sprzedawczynie w Zamościu bez względu na to jaki towar chce kupić klient stały się bardzo miłe., warto więc powędrować po mieście i z uśmiechem nabyć, choćby pamiątki.

Zwiedzanie miasta mogło by zająć nawet kilka dni. Obowiązkowo trzeba zawitać na Rynek i przejść się po Starym Mieście. Za ratuszem po lewej znajdziemy stara dzielnicę żydowską z pięknie odnowioną synagogą przy ul. Pereca. Wokół jest również mykwa, domy modlitwy i jatki - żydowskie kramy. Niedaleko Bramy Lubelskiej Nowej znajduje się wykonany z brązu, trzymetrowej wysokości pomnik biblijnego króla Dawida autorstwa Gustawa Zemły. Został on wzniesiony w 2007 r., dzięki staraniom Fundacji „Karta z dziejów”, upamiętniającej wkład Żydów w historię i kulturę Polski.

Z Zamościa kierujemy się trasą lubelską w kierunku Krasnegostawu. Miasto to również wymieniane jest w opowiadaniu „Igła" - jako jedna z opowieści Zełdełe o kobiecie, która miała aż 6 synów dla których chciała znaleźć idealne żony. Jak kwituje to sama Zełdełe, cóż „wszystko zależy od szczęścia”. W połowie drogi do Krasnegostawu zatrzymajmy się jeszcze w Izbicy.

Izbica
Domy przy ulicy Lubelskiej w Izbicy

Izbica jest tłem dla opowiadania "Korona z piór" o wnuczce reba Naftali Holi Szycera. Aksza odrzucała kolejnych zalotników. Zatroskany dziadek znalazł jej narzeczonego pobożnego Żyda Zemacha. Aksza odrzuciła jednak i ten wybór. We śnie ukazała się jej babka, która kazała jej się ochrzcić. Dziewczyna posłuchała babki i wyszła za mąż za pana Małkowskiego. Małżeństwo okazało się niewypałem, Zrozpaczona swym losem Aksza postanowiła naprawić błąd. Wróciła do propozycji dziadka i pierwszego męża, który jednak nakazał jej ciężką pokutę za grzechy. Mądrość rabina okazała się bezcenna.

Na początku lat dwudziestych Izbica była niewielkim, sztetlem, zamieszkałym w ponad 90% przez ubogą ludność żydowską. Oprócz synagogi, cmentarza, mykwy i rzeźni rytualnej było tu kilka prywatnych bejt ha‑ midraszy. Działały żydowskie warsztaty rzemieślnicze, głównie krawieckie, a także liczne sklepy w rynku i przy głównej ul. Lubelskiej. Do żydowskich właścicieli należało sześć młynów. Do dziś w miasteczku oglądać można dawne kamienice (druga połowa XIX i początek XX w.) oraz budynki, w których zachowały się tradycyjne kuczki. Jest również żydowski kirkut z ohelem działającego tu słynnego Cadyka Mordechaja Josefa Leinera. Przy ul. Lubelskiej stoi również pomnik ku czci ofiar Holokaustu. Zmierzając do Lublina warto także odwiedzić Piaski.

Piaski
Todzia Honig

Mała miejscowość niedaleko Lublina występuje w opowiadaniach "Z pamiętnika nienarodzonego" oraz w "Żonobójcy". O losach Pełte i jego żon wspominaliśmy już wcześniej. "Z pamiętnika nienarodzonego" to z kolei opowieść o diable, który ma za zadanie uwieść pobożną kobietę. Uprzykrza jej życie jak tylko potrafi. Opowiada o pierwszej żonie, porównuje je, grymasi… aż w toku kłótni dowiaduje się że niewiasta też ma swe sekrety i wcale nie jest dziewicą, tak jak twierdziła przed ślubem ...
W Piaskach warto przespacerować się po rynku i wzdłuż ulicy Lubelskiej. Miejscowość, usytuowana na rozwidleniu dróg do Lublina, Zamościa I Chełma pełniła niegdyś funkcje handlowe. Do lat 80. XX w. odbywały się tu znane w całym regionie, cotygodniowe targi końskie. Obecnie odtworzono ten zwyczaj, więc będąc w miasteczku w środy, warto je zobaczyć. Szlak zmierza do Lublina, jadąc nim wracamy drogą, którą niegdyś pokonywał Jasza Mazur - słynny singerowski Sztukmistrz. 

Mapa

Polecane

Zdjęcia

Wideo

Audio

Inne materiały

Słowa kluczowe