Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

 

Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

 

Teatr NN

Wspomnienia Honoré de Balzaca o Brodach

Honoré de Balzac, Podróż do Polski, tłum. Tadeusz Żeleński, Warszawa 1931, s. 39-46.

Wspomnienia Honoré de Balzaca o Brodach
Brody, wjazd do miasta z dworca, przed 1904, zbiory Biblioteki Narodowej - www.polona.pl

Siódmego dnia od wyjazdu, wjechałem o piątej rano do Brodów, miasta, które należy w całości do pewnego wołyńskiego szlachcica. Jest to siedziba wielkiego handlu. Nasze więzienia mają weselszy wygląd niż pokoje w oberży mieniącej się hotelem Rosyjskim: - pierwszy hotel w Brodach. Czekałem pięć godzin, aż gospodarz i służba wstaną. Dla mnie, podróż zaczynała się dopiero w Brodach; sto mil bowiem dzielących Berdyczów od Brodów zdawały mi się trudniejsze do przebycia, niż siedemset mil z Paryża do Brodów.

Zaraz na początku wybuchły trudności. Żydzi obchodzili swoje święto; kiedy zaś Żydzi święcą swoje obrzędy, życie handlowe ustaje. Wszystko, począwszy od Brodów, jest w rękach Żydów. Nie czytałem w żadnem dziele ścisłych wiadomości o tym podboju Polski przez Hebrajczyków. Żyd panuje a nie rządzi! to jest pewne. (...)

Żydzi w Brodach, nawet za miljony, nie zaniedbaliby swoich obrzędów, niepodobna zatem było dobić targu o mój przejazd z Brodów do Berdyczowa, nie chciałem bowiem spocząć aż pod opiekuńczym dachem moich przyjaciół. Nowy kłopot: komora rosyjska otwiera się aż o dziesiątej, a komora rosyjska jest zarazem instytucją polityczną; sprawdza paszporty, przyczem kogoś, kto ma paszport w porządku, mogą zupełnie dobrze niepuścić przez granicę. Gospodarz hotelu Rosyjskiego poradził mi tedy posłać tam mój paszport, dla przekonania się czy go uznają. Nie zdawał się zbytnio polegać na liście polecającym, o którem mówiłem. Ten zacny młodzian był mało obyty z językiem francuskim, znał Francję ze słyszenia, i zwierzył mi się że nie przejeżdża tędy ani trzech Francuzów na rok, wyjąwszy panien do towarzystwa, nauczycielek i nauczycieli których importuje się do Rosji konwojem; zachęcał mnie bardzo abym zaczekał na dzielnego Żyda, który ma przedsiębiorstwo tych transportów i który mnie dostawi (powiadał) bardzo bezpiecznie do Berdyczowa w ciągu tygodnia. Na to słowo w ciągu tygodnia wydałem okrzyk, lub, aby rzec ściślej, wycie zdolne narazić mnie na zamknięcie jako warjata.

- Ależ ja chcę być w Berdyczowie w dwadzieścia cztery godzin! - Pretensja ta, dopuszczalna u cara rosyjskiego, wyrażona przez podróżnego który przybył sam jeden dyliżansem lwowskim i który sam mógłby unieść swój bagaż, wywołała uśmiech mego gospodarza; potrząsnął głową i rzekł, że konsul rosyjski mieszka w jego hotelu. „Brawo, wszystko pójdzie dobrze!" wykrzyknąłem. I dobywając bilet z pugilaresu, rzekłem:  „Niech mu pan odda mój bilet i zapyta czy może mnie przyjąć". Muszę oddać tę sprawiedliwość zacnemu młodzieńcowi że w istocie poszedł i że wrócił zdumiony. Znalazłem w konsulu w Brodach człowieka niezmiernie uprzejmego, jak prawie wszyscy Rosjanie stacjonowani poza krajem. Skoro mnie wysłuchał i skoro ujrzał pieczęć poselstwa w Paryżu, sam napisał list dołączony do mego paszportu, adresowany do pana de Hackel, głowy celników rosyjskich w Radziwiłłowie, i przesłał mu wszystko sztafetą, na mój koszt, rozumie się. (...)

Konsul zaprosił mnie na śniadanie, przedstawił mnie swojej siostrze, ale stan mojej tualety po siedmiu dniach podróży, dniem i nocą, we wszystkich znanych wehikułach, kolejach, pocztach wszystkich krajów, nie pozwolił mi przyjąć zaproszenia; wymówiłem się tem, że potrzeba mi rosyjskich pieniędzy na dalszą podróż. Oczekiwałem bankiera żydowskiego z Berdyczowa, starego Halperyna który odprawiał swoje modły a do którego adresowany był mój list polecający. Ten król Berdyczowa oświadczył, że nie opuści synagogi przed wieczorem; musiałem tedy udać się do kantoru bogatej firmy Hausener, gdzie zamieniłem napoleony na ruble, półruble, trzecie, czwarte, piąte i dziesiąte części rubla. Czegóż mi nie naopowiadał faktor hotelu Rosyjskiego, który mnie oprowadzał po Brodach!

- Pan nie wie, powiedział, co to jest podróżować w Rosji! To bardzo mało pięćdziesiąt rubli na podróż do Berdyczowa; najsprytniejsi kupcy, ci którzy jeżdżą sześć razy na rok z Brodów do Kijowa, i ci nie dostają koni inaczej niż przepłacając poczmistrzów. Konie są zawsze zajęte, etc...

Pięćdziesiąt rubli stanowi dwieście dwadzieścia franków, rubel bowiem srebrny znaczy cztery franki dziesięć centymów, a rubel papierowy - jeden frank i dziesięć centymów. (...)

- Pocztyljoni rosyjscy to dzicz, jadą tak szybko, że powóz rozleciałby się w kawałki zanimby dojechał do Dubna...

To mi nie zwiastowało dobrego stanu dróg. Gościńce rosyjskie są niewątpliwie wytyczone; są wspaniałe, szerokie jak wielka aleja Pól Elizejskich, ale to i wszystko: drogę trzebaby zrobić. (...) prawdziwy czas komunikacji to zima, sankami po śniegu. (...)

Mój gospodarz poradził mi zjeść śniadanie, mówiąc że mam dużo czasu. Naraz, wchodzi jakaś osobistość, która siada i mówi:

- Czy pan jest pan de Balzac?...

- Tak, panie, odparłem przypuszczając jakąś wizytę policji.

- Och! bardzo jestem szczęśliwy! Jestem Janin.

- Czem mogę panu służyć?

- To ja jestem do pańskich usług, odparł Janin. Jestem prawie jedyny człowiek w Brodach, który dobrze mówi po francusku; jestem z Neuchâtel. Ilekroć przybędzie tu jaki Francuz, posyłają po mnie, pomagam mu, bo Francuz jest tu w wielkim kłopocie; ale przyjeżdżają tak rzadko! Francuz tutaj, to osobliwość.

Wszystko to było powiedziane w jednym tonie.

- Jak to, panie, pan chce jechać w ten sposób do Rosji? Ależ pan nie wie, co pan czyni!... Pan nie wie, co to jest; pan już nie jest tutaj w Europie: jest pan w Chinach; granica chińska jest w Radziwiłłowie. Umie pan po polsku?

- Nie.

- Zatem po rosyjsku?

- Nie.

- I jest pan sam!

- Sam.

Janin zmierzył mnie oczyma od stóp do głów, niby osobliwe zwierzę, i wyszedł, aby opowiedzieć całym Brodom ten fakt nadzwyczajny, niesłychany.

Mapa

Polecane

Zdjęcia

Słowa kluczowe