Stara synagoga w Motolu
B. Silverman Weinreich, “Yiddish Folktales”, Nowy Jork 1988. „Stara synagoga w Motolu”, tłum. Maria Radek.
W miasteczku Motol stoi synagoga, o której opowiada się różne legendy. Słyszałem je od starca, który tutaj mieszkał. Posłuchajcie sami, co opowiedział mi o synagodze:
Dawno temu w miasteczku mieszkał rabin - wielki mędrzec i świątobliwy człowiek, cadyk, niech pamięć jego będzie błogosławiona. Był wielce szanowany nawet przez gojów.
Pewnego dnia zdarzyło się, że władca pobliskiego zamku zachorował (Boże uchowaj nas od tego) a lekarze rozpaczali nad jego zdrowiem. Władca zdecydował się wysłać swojego sługę do świątobliwego rabina, aby prosić go o błogosławieństwo. Władca był wielkim antysemitą, ale z powodu ciężkiej choroby na która zapadł, rabin zgodził się mu pobłogosławić.
Po pewnym czasie pan rzeczywiście ozdrowiał. A ponieważ w miasteczku Motol nie było synagogi, postanowił podarować żydowskiej społeczności materiał na budowę bożnicy. Dał Żydom dwanaście największych drzew ze swojego lasu, a z tych dwunastu drzew Żydzi zbudowali dla siebie synagogę tak wielką, że do dziś może pomieścić dwieście osób.
Po wielu latach od budowy, synagoga wciąż stoi i wygląda na całkiem nową. Do dzisiaj też, za każdym razem gdy nieszczęście dzieje się w miasteczku (Boże uchowaj) – na przykład gdy ktoś choruje albo niebezpieczeństwo zagraża społeczności, ludzie gromadzą się przy grobie świątobliwego rabina, niech pamięć jego będzie błogosławiona.