Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Wersja beta

Projekt "Shtetl Routes" ma na celu wsparcie rozwoju turystyki w oparciu o żydowskie dziedzictwo kulturowe pogranicza Polski, Białorusi i Ukrainy.

Wersja beta

Teatr NN

Z Ostroga do Lublina. Podróż śladami sławnych rabinów

Zapraszamy w podróż szlakiem najwybitniejszych uczonych i rabinów epoki nowożytnej. Trasa wycieczki zawiedzie nas w miejsca, w których niegdyś przebywali, kształcili się i wykładali swe nauki „uczeni w Torze”, wielcy komentatorzy i autorzy najsławniejszych responsów.

Rabinów nie bez powodu nazywano nauczycielami (hebr. 'nauczyciel') mistrzami, a nawet przywódcami duchowymi. W istocie byli oni nauczycielami – do ich gestii należało objaśnianie i nauczanie Tory, kierowanie miejscową jesziwą (hebr. 'rosz jesziwa', dosł. Głowa jesziwy, rektor), a także cotygodniowe egzaminowanie uczniów. To do nich zwracano się z problemami natury religijnej, których rozwiązanie ułatwić miało mieszkańcom ich codzienne życie w zgodzie z Pismem. Zdanie autorytetu halachicznego było w zasadzie nie do podważenia. Tylko on mógł rzucić cherem (klątwę), stwierdzić, czy zasady uboju rytualnego zostały zachowane, udzielić ślubu czy rozwodu, on sygnował wszystkie uchwały gminne i nadzorował wybory. W wielu miastach twierdzono nawet, że bez rabina kahał nie może istnieć, jest jak „trzoda bez pasterza”, a posiadanie go jest symbolem statusu i zamożności gminy, dlatego każda z nich powinna z całych sił starać się, by móc jakiegoś zatrudnić. Rabin kahalny zajmował więc wyjątkowe miejsce w hierarchii lokalnej. W niektórych miastach rabinów, którzy pomagali rozwiązywać codzienne problemy było więcej.

Wnętrze Wielkiej Synagogi w Tykocinie
Wnętrze Wielkiej Synagogi w Tykocinie (Autor: Markiewicz, Józef)

Niestety, nie każda gmina mogła pozwolić sobie na posiadanie mistrza. Taka prerogatywa przysługiwała jedynie większym, zamożniejszym kahałom głównym, przykahałków zazwyczaj nie było na niego stać. W zamian za poświęcenie się nauce i religii, żydowska społeczność bowiem zobowiązana była sowicie opłacać rabina, gwarantować mu wszelkie wygody, począwszy od zwolnienia z podatków, skończywszy na przydzieleniu mu darmowego lokum. Nic więc dziwnego, że ukończenie odpowiedniej szkoły i zostanie rabinem było dla wielu życiowym celem i największym honorem.

Choć ambicje większości rabinów nie wybiegały zazwyczaj dalej niż utrzymanie posady w niewielkiej gminie, gwarantującej jednak pozycję społeczną i godny byt, to zdarzały się wyjątki. Nie ulega wątpliwości, że im większa i zamożniejsza gmina, tym większy prestiż i sława przewodnika duchowego, a choć wiele było wówczas w Polsce i Europie akademii, tylko najwybitniejszym uczonym przypadały najlepsze pozycje. Młodemu absolwentowi uczelni talmudycznej zazwyczaj nie można było zaoferować nic poza stanowiskiem w niewiele znaczącej społeczności, zostawiając jemu samemu to, w jaki sposób pokieruje swoją karierą. A ta zależała od tego, czy jego dzieła zasłużą sobie na rozgłos i czy inne gminy zapragną go w swoim mieście.

Droga rabinicznych awansów była więc niezwykle wyczerpująca i długa, bo często zanim uczony otrzymał prestiżowe stanowisko w Niemczech, Czechach czy w innych gminach na zachodzie Europy, musiało minąć wiele lat, które spędzał wędrując od miasta do miasta, rozsławiając swoje imię, pisząc traktaty, komentarze, responsy i korespondując z innymi autorytetami epoki.

Trasa naszej wędrówki prowadzić będzie do miast na Ukrainie i w Polsce, w których pobyt stanowił dla rabinów i wielkich uczonych epoki nowożytnej pewien etap, miejsce wypadowe ku najwyższym zaszczytom i godnościom lub w których znaleźli oni swój dom. Do miast, w których nazwiska tych wybitnych postaci trwale wyryły się na kartach historii.

Miasta na szlaku:

Ostróg – Krzemieniec – DubnoBrodyJampolŻółkiew -Bełz - Włodzimierz WołyńskiLubomlChełmSzczebrzeszynTykocin Lublin.

 

Warianty podróży:

  • Ostróg - Krzemieniec - Dubno - Włodzimierz Wołyński - Luboml - Chełm - Lublin
    415 km  
  • Ostróg - Dubno - Brody - Jampol - Żółkiew - Bełz - Szczebrzeszyn - Lublin
    749 km
  • Tykocin - Lublin - Ostróg
    617 km

Ostróg

Podróż szlakiem rabinów zaczniemy od Ostroga – miasta, które między XVI a XVIII wiekiem wypracowało sobie pozycję wielkiego centrum nauczania talmudycznego, w którym funkcjonowała jedna z najsławniejszych jesziw w I Rzeczypospolitej. To właśnie w Ostrogu krzyżowały się drogi najwybitniejszych rabinów i uczonych epoki.

Wielka Synagoga w Ostrogu
Wielka Synagoga w Ostrogu

Mówiąc o Ostrogu nie można nie zacząć, od chyba jednej z najważniejszych, żydowskich osobistości związanych z miastem. Salomon Luria, zwany Maharszalem (akronim od Mojrenu haRaw Rabi Szlomo Luria czyli Nasz Nauczyciel i Mistrz, wielki rabin Szlomo Luria) przyszedł na świat w 1510 roku w Brześciu Litewskim. Nie wiadomo, kiedy jego przybyła z Alzacji rodzina osiedliła się na Litwie. Wiadomo natomiast, że wykształceniem przyszłego rabina zajął się jego dziadek, znany z tego, że wykształcił wielu uczniów w Poznaniu Izaak Klauber, a następnie jego teść – Kalman Haberkasten, ostrogski rabin. Poznań zajmował chyba szczególne miejsce w sercu Salomona, w swoich dziełach wspomina bowiem, że praktykowane przez siebie tradycje i zwyczaje wyniósł właśnie z pobytu u dziadka. Pierwsze stanowisko rabinackie Maharszal otrzymał najprawdopodobniej w swoim rodzinnym mieście, gdzie założył jesziwę. Być może, jeszcze zanim ok. 1550 roku otrzymał stanowisko rabina i rektora jesziwy w Ostrogu, jakiś czas przebywał w Wilnie. W latach 50. XVI wieku sława rabina Lurii, który ściągał do Ostroga studentów nie tylko z kraju ale i z zagranicy, musiała być już znaczna, skoro otrzymał nominację na naczelnego rabina całego ziemstwa wołyńskiego. Kolejnym etapem wędrówki Maharszala był Lublin. Od 1555 roku sprawował tu funkcję rabina, a od 1567 roku także rosz jesziwa, a więc rektora jesziwy, która statutem króla Zygmunta Augusta została w tym roku uprawomocniona. Jego imię nosiła także zniszczona w czasie II wojny światowej lubelska synagoga. Maharszal pozostawił po sobie wiele dzieł, które jeszcze za jego czasów wydawano w wielu miastach. Do najważniejszych z nich należą traktaty talmudyczne Morze Salomona, Mądrość Salomona i Filary Salomona. Kolejną ważną pozycją jest komplet responsów, stanowiących doskonałe źródło historyczne dotykające życia społecznego Żydów epoki nowożytnej, wydany we Lwowie lub w Lublinie w 1574 roku jako pierwszy zbiór tego typu w Rzeczypospolitej. W tym miejscu warto wyjaśnić, że prawo pisania tych posiadających moc normatywną odpowiedzi na pytania rabinów (zarówno z małych, jak i z wielkich gmin, polskich i zagranicznych), przysługiwało jedynie największym autorytetom. Salomon Luria wypracował ponadto nowatorską metodę nauczania Talmudu, którą z powodzeniem praktykował w prowadzonych przez siebie jesziwach, pisywał komentarze, a także poezję o charakterze religijnym. Zmarł w Lublinie 7 listopada 1573 roku.

Równie ważną postacią związaną z Ostrogiem był Dawid Segal ben Samuel haLewi, zwany TAZ-em od tytułu swego, bodaj najsłynniejszego dzieła Turej Zahaw (hebr. Złote podwoje). Ten urodzony we Włodzimierzu Wołyńskim w 1586 roku uczony był wnukiem znanego rabina Icchaka Becalela. Do dziś nie wiadomo, gdzie młody Dawid pobierał nauki. Być może, zgodnie z pewną legendą, studiował w jesziwie w Lubomlu lub Międzybożu, w czasie gdy wykładał w nich jego przyszły teść, słynny BACH [Joel Ben Samuel Sirkis]. Zgodnie z przekazem, to właśnie w którymś z tych miast, przy szabatowym stole wokół którego zebrali się najlepsi uczniowie mistrza miał poznać swoją żonę Rywkę. Tych dwoje połączyć miała znajomość Tory. Gdy BACH zapytał, czy ktoś z obecnych zna dziesięcio-, lub jedenastoliterowe słowa zawarte w Torze o których mówił Rambam, dziewczyna miała powiedzieć: „choć Tora nie zawiera słów złożonych z 10 liter, to pojawia się w niej słowo na 11” (Księga Estery 9,3). Najwyraźniej jej odpowiedź zadowoliła nie tylko Dawida, ale i BACHA, skoro następnego dnia ogłoszono zaręczyny. W 1618 roku TAZ otrzymał swoją pierwszą posadę rabiniczną w Potyliczu nieopodal Niemirowa. Stamtąd młody rabin udał się do Poznania, gdzie zasiadał w sądzie jako asesor. Ostróg był dopiero kolejnym etapem na drodze jego awansów. W mieście sprawował urząd rabina, i z powodzeniem kierował miejscową jesziwą, która właśnie w XVII wieku, być może za jego sprawą, ugruntowała swoją pozycję jako znaczący ośrodek studiów talmudycznych. Wybuch powstania Chmielnickiego (1648) zmusił  62-letniego wówczas rabina do ucieczki. Najazd kozacki pozostawił Ostróg w opłakanym stanie, a gmina jeszcze przez wiele lat nie mogła podnieść się z zadanego jej ciosu. Nic więc dziwnego, że TAZ opuścił to z pewnością bliskie mu miasto na dobre i skierował swe kroki ku Lublinowi, by stamtąd wyruszyć do Niemiec i na Morawy.

Lata '50. i '60. XVII wieku miały być okresem najpomyślniejszym w jego karierze i życiu osobistym. Mógł powrócić do Ostroga, a w 1652 roku zaoferowano mu prestiżowe stanowisko rabinackie we Lwowie, rabinat lwowski przedmiejski i godność nadrabina ziemstwa rusko-podlasko-bracławskiego, które sprawował do 1667 roku. Niestety, oblężenie Lwowa przez wojska kozacko-moskiewskie w 1655 roku odcisnęło się krwawym piętnem na życiu jego rodziny, a w 1664 roku rabina spotkała kolejna tragedia – w trakcie tumultu antyżydowskiego stracił dwóch dorosłych synów (miał sześcioro dzieci, z czego dwoje zmarło w „młodym wieku”). Zrozpaczony ojciec szukał pociechy w mistycyzmie, w 1666 roku wysyłając syna i pasierba do przebywającego wówczas w więzieniu konstantynopolskim Sabbataja Cwi, z prośbą, by sprawdzili czy jest mesjaszem czy oszustem. Nie wiadomo, w jakim stopniu pomógł rabinowi list przywieziony przez mężczyzn. Po śmierci Rywki, TAZ poślubił wdowę po jednym z synów teścia. W ciągu swego długiego, bo 80-letniego życia, podobnie jak inni uczeni, Dawid Segel dużo pisał. Jego komentarz do Szulchan Aruch (hebr. 'Nakryty stół'), wspomniany już Turej zahaw (hebr. 'Złote podwoje') był jednym z trzech – obok komentarza Sz. Szachny i M. Isserlesa – drukowanych łącznie z dziełem J. Karo, a część z jego responsów zyskała w 1683 roku moc obowiązującą. Rabin brał udział w zjazdach Sejmu Czterech Ziem, potępiał m. in. żydowskich fałszerzy monet, twierdząc, że takich przestępców oddać można nawet przed sądy nieżydowskie; przestrzegał przed spożywaniem czerwonego wina w trakcie święta Pesach, by uchronić społeczność przed oskarżeniami o mord rytualny. Słynny TAZ zmarł w 1667 roku we Lwowie. Gwoli ciekawostki można dodać, że na drzwiach wejściowych synagogi Nachmanowiczów (nieistniejącej) w tym mieście znajdować się miał napis: Tu modlił się nasz rabin i pan, autor Złotych podwoi.

Luria i TAZ to nie jedyne ważne z perspektywy Ostroga nazwiska. Rabinat w mieście sprawował tu także Dawid ben Arie Lejb z Lidy, urodzony w Zwoleniu w 1650 roku autor wielu religijnych dzieł, m.in. Tajemnicy Pana, w którym rozważał zagadnienia związane z obrzezaniem. Rabinat ostrogski był najprawdopodobniej drugim, zaraz po stanowisku w Lidzie, jakie otrzymał Dawid. W Ostrogu przebywał jednak niezbyt długo. W 1677 roku źródła notują jego obecność w Moguncji, gdzie sprawował funkcję rabina, a także w Amsterdamie, gdzie kierował gminą aszkenazyjską. Traf chciał, że oskarżony o sprzyjanie sabbataizmowi zmuszony był powrócić do kraju, by oficjalnie zaprzeczyć pogłoskom przed Sejmem Czterech Ziem. Oczyszczony z zarzutów powrócił do Amsterdamu, jednak ponownie został z niego wydalony z powodu oskarżenia o plagiat. Po powrocie osiedlił się we Lwowie, gdzie wkrótce (w 1696) zmarł.

Podobnie tylko na krótko rabinem w mieście [w wielu źródłach Ostrowo] pozostawał Naftali ben Icchak Kohen, urodzony tu w 1649 roku znany talmudysta i kabalista, który z Ostroga przeniósł się w 1690 roku do Poznania, a następnie w 1704 roku przyjął stanowisko rabinackie we Frankfurcie nad Menem. Młody Naftali w wieku 14. lat dostał się w jasyr tatarski, ale po kilku latach udało mu się z niego uciec. Jego 6-letni kontrakt z gminą ostrogską, który podpisał zaraz po powrocie do miasta, opiewał na 10 dukatów tygodniowo. W Poznaniu zyskał sławę i zebrał całkiem pokaźną biblioteczkę. Pożar, który wybuchł 14 stycznia 1711 roku we Frankfurcie nad Menem, trawiąc dzielnicę żydowską, pozbawił go całego dobytku. Zdarzenie stało się przyczyną uwięzienia Naftalego i zmuszenia go do zrzeczenia się rabinatu – przygotowane przez niego amulety kabalistyczne miały chronić miasto przed klęskami.

„Bezrobotny” rabin udał się więc do Pragi. Poznał tu Nechemiasza Hayyuna – sabatajczyka podającego się za kabalistycznego kaznodzieję i emisariusza z Palestyny. Początkowo Naftali nie dostrzegał niczego złego w sprzedawanych przez niego amuletach, a nawet zaaprobował jego mistyczne dzieło Mehemnuta de Kula, gdy ten sprytnie przedstawił mu jedynie główną jego część, bez komentarzy. W efekcie Nechemiasz jeździł po Morawach i Śląsku szerząc herezję, a uczony – choć zakazał czytania książki – stracił autorytet. W efekcie w 1714 roku powrócił do rodzinnego miasta. Rok później udał się na dwór Augusta II Sasa do Drezna, by bezskutecznie starać się o ponowny rabinat poznański. Najsłynniejszą pozycją na liście prac Naftalego był komentarz do Berachot – Birkat Adonaj (hebr. 'Modlitwa Pana'). Pisywał także modlitwy pokutne (hebr. selichot). Zmarł w podeszłym wieku, w Konstantynopolu 20 grudnia 1718 roku w drodze do Palestyny.

Joel ben Izaak Hailperin był postacią równie barwną co rabin Naftali. Na Podolu znany był przede wszystkim ze swojej baal szemowej działalności. 'Baal szemami' (mistrzami imienia) nazywano wykształconych mistyków, którzy za pomocą boskich imion byli w stanie uzdrowić czy dokonywać 'cudów'. Określenie to w tradycji żydowskiej znane było od wieków. Joel, podobnie jak inni mu podobni, był wykształconym autorytetem religijnym, a począwszy od 1692 roku także rabinem w Ostrogu, gdzie znajdowała jedna z największych w XVIII wieku kabalistycznych wspólnot. Z publikacji jego wnuka Joela ben Uriego Hailperina z Zamościa (ok. 1690 - ok. 1755; w kręgach określanego mianem Joela Baal Szem Towa lub Joela II) wynika, że dziadek ponoć ocalił statek od zatonięcia i wypędził dybuka z ciała pewnego nieszczęśnika. Ostrogski rabin pozostawił ponadto po sobie oryginalne notatki z zaklęciami i „imionami” boskimi, które pomagały mu w tych magicznych praktykach.

Wydana przez wnuka spuścizna Joela (właściwie był jednym z trzech autorów dzieła) zatytułowana Sefer toledot ‘adam (hebr. 'Księga opowieści o człowieku') zawiera ciekawe wskazówki co do tego, w jaki sposób udzielać pierwszej pomocy w przypadku ukąszeń czy jakiego zaklęcia użyć, chcąc poprawić swoją pamięć. Zawarta jest w niej też szczegółowa instrukcja pomagająca w walce z niepłodnością i problemami natury seksualnej: wystarczy wziąć miecz, którym zabito człowieka i przekroić nim czerwone jabłko; jedną część zjeść samemu, a drugą podać ukochanemu/ukochanej w czwartek, a najlepiej w piątek rano. Z jego relacji znana jest też opowieść o niemowlęciu, które rabin Elijahu z Chełma uchronił przed zastępem „stu tysięcy wiedźm i czarowników” stosując „święte imiona”. Dzieło okazało się ówczesnym bestsellerem – pięć lat po wydaniu Sefer toledot ‘adam wnuk wydał drugą jej część, poświęconą podobnym zagadnieniom Mif’alot ‘Elohim (hebr. Boskie dzieła'). Joel ben Izaak Hailperin pozostał w Ostrogu do końca życia. Zmarł w 1713 roku.

Krzemieniec

Kolejną miejscowością na naszym szlaku, w której pozostawił po sobie ślad słynny Maharszal, jest położony 76 km dalej Krzemieniec. Tutejsza gmina, która w XVI i XVII wieku funkcjonowała jako „święta”, mogła poszczycić się pozycją nie mniej ważną niż Włodzimierz Wołyński, Ostróg i Łuck. Obok synagogi, domu kahalnego, kirkutu i szpitala, istniała tu jesziwa na której czele w końcu swojego życia stać miał sam Salomon Luria.

Dawna synagoga w Krzemieńcu
Dawna synagoga w Krzemieńcu

Z miastem związany był również jego wieloletni uczeń, chwalony za rozległą wiedzę i erudycję, Mordechaj ben Abraham Jaffe. Uczony urodził się między 1520 a 1530 rokiem w czeskiej Pradze, gdzie studiował nauki przyrodnicze, filozoficzne i astronomiczne, a następnie został wybrany rektorem uczelni. Wykształcenie odebrał od znamienitych postaci epoki: nie tylko Salomona Lurii, ale także Mojżesza Isserlesa i  Matatiasza, ucznia prekursora kabalistycznego w Europie Środkowej (Mojżesza Cordowera), który wprowadził go w arkana tej zawiłej, mistyczno-filozoficznej szkoły judaizmu. Wygnanie Żydów z dziedzicznych ziem Habsburgów (w tym Czech), wymusiło na Mordechaju decyzję o udaniu się do Wenecji, gdzie oddał się studiom, a z czasem i przygotowywaniom materiałów do kodeksu rytualnego zatytułowanego Lewusz Malkut (hebr. 'Szaty królewskie'). Dzieło to składa się z wielu części, z których każda nosi tytuł Lewusz - z określeniem kolejnego koloru. Praca ta, będąca najważniejszą w jego karierze, miała być rozszerzeniem Szulchan Aruch, czyli kodeksu prawa żydowskiego napisanego przez Josefa Karo w 1565 roku, a także dostosowaniem zawartych w nim treści do tradycji Żydów aszkenazyjskich. Tu też zajął się pracą nad traktatami o tematyce astronomicznej. W latach '70. XVI wieku Mordechaj przebywał już w Polsce. Źródła notują jego obecność w 1572 roku, na stanowisku rabina w Grodnie (znalazł się tam ze względu na wypędzenie Żydów na mocy edyktu cesarskiego z Czech w 1561 roku), gdzie założył bożnicę. Kolejna posada rabinicza czekała na Mordechaja w Lublinie. W mieście brał aktywny udział w zjazdach Sejmu Czterech Ziem. Następnie otrzymał stanowisko rabina w Krzemieńcu, które sprawował prawdopodobnie do 1587 roku. Nie przebywał tu więc długo – już w 1592 roku awansowano go na stanowisko rabinackie w bogatej i niezwykle prestiżowej Pradze, a następnie w Poznaniu (1599).

Jego syn Kalonymos od 1572 roku prowadził w Lublinie sławną na cały kraj drukarnię, nie szczędząc przy tym energii i pieniędzy na sprowadzanie z Włoch najlepszych zecerów i rysowników. Prace Mordechaja drukowano nie tylko w Lublinie, ale także w Krakowie i Pradze. Zgodnie z przekazami, wykształcił wielu słynnych uczonych, a także aktywnie uczestniczył w zjazdach Sejmu Czterech Ziem. Mordechaj Jaffe zmarł 7 marca 1612 roku w Poznaniu, dostępując zaszczytów, o jakich inni mu podobni mogli tylko marzyć. Pochowano go na starym, poznańskim kirkucie. W XIX wieku jego macewę, jako jedną z nielicznych, przeniesiono na nowy cmentarz żydowski.

Chcąc podążać dalej szlakiem Salomona Lurii i innych, równie zasłużonych uczonych, warto udać się do położonego 38 km dalej Dubna. Do miejscowości, gdzie istniała jedna z najstarszych wspólnot żydowskich w Europie Wschodniej, a najstarsza macewa pochodzi z 1581 roku.

Dubno

Dubno znalazło szczególne miejsce w życiu, bodaj najsłynniejszego w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów kaznodziei. Kranz Jaakow ben Wolf, znany jako Magid z Dubna lub – jak go określił Mojżesz Mendelssohn – „żydowski Ezop” urodził się w 1749 roku w miejscowości Zdzięcioł na Wileńszczyźnie. Jego matka Hinde była córką rabina z Kobrynia. W wieku 18 lat podjął pracę jako wędrowny kaznodzieja. Do podróżowania z miasta do miasta zmusiła go sytuacja finansowa. Bardzo szybko okazało się jednak, że ten młody człowiek ma talent i wręcz stworzony jest do kaznodziejstwa. W Międzyrzecu Podlaskim spędził dwa lata, następnie wyjechał do Żółkwi, a stamtąd do Dubna, gdzie pozostawał najdłużej, bo aż 18 lat. O jego pobycie w mieście wiadomo jednak niewiele poza tym, że przyjmować miał wynagrodzenie w wysokości 6, a następnie 8 złotych tygodniowo. Kolejnym etapem wędrówki była dla Magida Włodawa, gdzie głosił kazania przez mniej więcej rok, następnie Kalisz (2 lata) i wreszcie Zamość. W tym ostatnim mieście pozostał na długo, bo na 15 lat. To tu prowadzić miał zajęcia z zaawansowanymi studentami prawa, a nawet rozwiązywać problematyczne kwestie agun, czyli porzuconych żon.

Wielka Synagoga w Dubnie wybudowana w latach 1782–1784
Wielka Synagoga w Dubnie wybudowana w latach 1782–1784

Jednym z jego zamojskich uczniów był znany Salomon Kluger, który podobnie jak mistrz, został kaznodzieją. Sława Kranza była tak wielka, że w czasie swej wędrówki zahaczył także o Chełm, Wilno, a nawet Berlin. Jego kaznodziejski styl, charakteryzujący się dowcipem, przystępny, zrozumiały dla masowej publiczności język jidysz i celna gra słowna, bardzo szybko zyskały sobie wielką popularność czyniąc go XVIII-wiecznym celebrytą. Nic dziwnego, w końcu jako pierwszy odszedł od tradycji opierania kazań na Talmudzie, zawiłe kwestie tłumacząc przykładami z życia codziennego, a także jako jedyny stosował w swoim nauczaniu przypowieści zaczerpnięte z życia. Na jego kazania, podczas których zauważał niesprawiedliwość społeczną i różnice w traktowaniu bogatych i biednych, masowo przybywała ludność nie tylko z miejsc, w których się zatrzymywał, ale i całej okolicy. Kranz niewątpliwie inspirował przywódców chasydzkich. Nie ma jednak podstaw by twierdzić, że był z tym ruchem trwale związany – kontaktował się tak z chasydami, jak z maskilami, a największy przeciwnik chasydyzmu, Wielki Gaon z Wilna Eliahu ben Szlomo Zalman, miał docenić jego umoralniające powieści, prosząc go nawet, by „odświeżył jego ducha” po ciężko przebytej chorobie (1796).

Zbiór kazań i nauk tego „żydowskiego Ezopa” opublikował po jego śmierci jego syn. Kol Jaakow (hebr. 'Cały Jakub') wydrukowano w 1819, a Ohel Jaakow (hebr. 'Namiot Jakuba') w latach 1830–1859. Kaznodzieja zmarł - jak podaje M. Bałaban - w 1807 roku w Zamościu, gdzie go pochowano. Do dziś jego postać zajmuje specjalne miejsce w żydowskiej historii.

Dubno stało się przystankiem na trasie wędrówki także dla znanego kabalisty i talmudysty Jeszajahu ben Abrahama ha-Lewiego Horowitza. Ten słynny uczony urodził najpewniej w czeskiej Pradze między 1565 a 1570 rokiem. Wykształcenie zdobył pod kierunkiem ojca w Krakowie. Bogaty ożenek pozwolił mu oddać się studiom talmudycznym. Jako Jeszajahu ze Lwowa - jak podaje M. Bałaban - w 1590 roku brał udział w zjeździe Sejmu Czterech Ziem w Lublinie. Następnie przez kilka lat przebywał na Wołyniu. W 1600 roku źródła notują go na stanowisku rabina w Dubnie. Nie wiadomo, jak długo przebywał w mieście. Z Dubna udał się do Ostroga, gdzie został rabinem. W 1602 roku stanął na czele wiedeńskiego bejt dinu (sądu rabinicznego). W 1606 roku otrzymał zaproszenie z od gminy z Frankfurtu nad Menem. Godność rabinacką w tym mieście pełnił do 1614 roku, momentu wygania Żydów z miasta. Jeśli wierzyć zapewnieniom syna – w międzyczasie pełnił ją także w Poznaniu i Krakowie (zdaniem M. Bałabana tę ostatnią godność odrzucił, Dzieje Żydów w Krakowie i na Kazimierzu). W 1615 roku „święty Szeloh” (Szlach haKadosz; święty Szlach – akronim tytułu jego najważniejszego dzieła Sznej luchot haBrit (hebr. 'Dwie tablice Przymierza' ) – jak zwykło się go nazywać – wyjechał do Pragi. Pełnił tam funkcję drugiego, a od 1619 roku pierwszego rabina miasta. Choć stanowisko niewątpliwie dodawało mu chwały i prestiżu, albo zdecydował nie zostawać w mieście do końca życia, albo nie przedłużono mu kontraktu. Niemniej w 1621 roku wyjechał do Jerozolimy, gdzie został rabinem społeczności aszkenazyjskiej. Tam wraz z piętnastoma innymi rabinami i uczonymi w Piśmie został porwany i więziony na rozkaz Paszy ibn Farucha; po wypłaceniu okupu został jednak zwolniony. Z powodu śmierci żony przeniósł się do Safedu w Palestynie, gdzie ożenił się powtórnie. Wspomniane już, najsłynniejsze dzieło Jeszajahu poświęcone zostało żydowskiemu prawu religijnemu i obrzędom. Praca ta została w 1621 roku wydana przez jego syna i bardzo szybko zyskała popularność, szczególnie wśród kręgów chasydzkich. Uczony zmarł w Tyberiadzie w 1630 roku.

Najbardziej znaną postacią, którą koleje losu sprowadziły do Dubna, był wielki Jechezkiel (Ezechiel) ben Jehuda Landau. Ten uznany, znany i wpływowy rabin urodził się 7 listopada 1713 roku w Opatowie – mieście, gdzie niemal połowę mieszkańców stanowili Żydzi. Jego ojciec, Jehuda – handlarz luksusowymi tkaninami, a następnie rabin m.in. Rzeszowa – był znanym i uznanym pilpulistą (hebr. pilpul - pieprz; metoda studiowania Tory i interpretacji Prawa polegająca na zestawieniu argumentów za i przeciw danej wykładni), który doczekał się wielu utalentowanych potomków. Ponoć aż 12 z 17 braci Ezechiela sprawowało funkcje najważniejszych urzędników gminnych! Można więc sobie jedynie wyobrazić, jaką rolę odgrywała ta na wskroś rabiniczna rodzina w XVII i XVIII wieku. Już od najmłodszych lat Ezechiel przejawiał cechy dziecka niemal genialnego, które do późnych godzin nocnych studiowało Talmud. Nic dziwnego – Ezechiel prawdopodobnie nie znał innych dróg kariery; członkowie jego rodziny oddawali się studiom, a on sam mieszkał nieopodal założonego przez wuja klojzu, w którym tętniło życie naukowo-religijne. Edukacją przyszłego uczonego zajęli się początkowo jego ojciec i rabin Icchok z Włodzimierza Wołyńskiego. W rodzinnym mieście pozostał do 1727 roku, by wyjechać na dalsze nauki. W wieku 18 lat na krótko wyjechał do Dubna. Jego powiązania z miastem były jednak silniejsze niż fakt, że pochodziła stąd jego matka Chaja. Rabinem był tu wówczas jego wuj, a w latach 1716–1719 tę funkcję sprawował jego dziadek, Eliezer zwany „Littner”. Stąd też pochodziła jego przyszła żona Leiba, córka kupca Jaakowa Babada z Dubna, z którą w 1731 roku wziął ślub. Małżeństwo należało do udanych, skoro para przeżyła wspólnie aż 58 lat. Po raz kolejny odwiedził to miasto w 1745 roku, nie pozostając w nim jednak dłużej niż miesiąc.

Brody

Zanim jednak Ezechiel wyjechał do Dubna, od 13 roku życia przebywał w położonych 67 km dalej Brodach. Miasto to, od 1664 roku będące niezależnym od Lwowa kahałem, odgrywało niemałą rolę w ziemstwie ruskim, było także ważnym ośrodkiem studiów. W latach '20. XVIII wieku Chaim Landau przejął bowiem miejski bejt midrasz i założył w nim jesziwę z klojzem, w którym uczniowie mogli spędzać cały swój czas oddając się studiom. Wszystko to było możliwe dzięki stypendiom, jakie ofiarowywali swym podopiecznym Babadowie i inni okoliczni kupcy. W krótkim czasie brodzki klojz stał się bardzo popularny, a przyciągając całe rzesze studentów, uczonych i luminarzy w każdym wieku, stał się w „jedną z najważniejszych instytucji do nauczania Tory w polsko-żydowskiej historii” (D. Katz, A case study in the formation of a super-rabbi: the early years of rabbi Ezekiel Landau (1713-1754), 2004, s. 186). Z czasem w mieście powstał drugi klojz czyniąc Brody jeszcze bardziej atrakcyjnymi.

Brody, synagoga
Brody, synagoga

W środowisku żydowskim miasto zaczęto nazywać „polskim Amsterdamem” lub „austriacką Jerozolimą", a w środowisku nieżydowskim „brodzką Sorboną”. Nie dziwi więc fakt, że rodzice skierowali młodego Ezechiela właśnie tu, zwłaszcza, że na starość przeprowadził się do Brodów jego dziadek od strony matki, a słynny w całym kraju klojz prowadzili jego krewni. W tych warunkach Ezechiel pozostawał przez blisko 10 lat. Z jego wspomnień wynika, że razem z kolegami oddawał się naukom przez 6 dni i nocy w tygodniu, całkowicie odcinając się od otoczenia. To tu poznał swojego wieloletniego przyjaciela, młodszego od siebie o 7 lat Chaima Cancer (Zunser) Tsansera, a także Izaaka Horowitza, syna rabina bolechowskiego Jakuba, o którym w swych pamiętnikach wspomina Dow Ber z Bolechowa. Sam Izaak też jest dość ciekawą postacią. Żeniąc się z córką Jakuba Babada jeszcze silniej związał się z rodziną Ezechiela, z czasem zostając rabinem m.in. w Lesznie, Głogowie, Brodach czy wreszcie obejmując tzw. Rabinat Trzech Gmin (Altona-Hamburg-Wandsbeck). W brodzkim klojzie Ezechiel nawiązał więzi także z Abrahamem Gerszonem z Kutów, szwagrem Baal Szem Towa, który z czasem stał się zwolennikiem chasydyzmu. Choć zdaniem historyków Ezechiel był zatwardziałym przeciwnikiem tego mistycznego ruchu, to jego zażyłość z Gerszonem i pojawianie się jego osoby w chasydzkich legendach mogą świadczyć, że być może nie był dla niego aż tak surowy. Według jednej z opowieści, gdy Leiba – żona Ezechiela – zgubiła szkatułkę z biżuterią, udała się do żony BESZT-a i za jej pomocą udało się jej odzyskać zgubę. Słysząc tę historię z ust małżonki, uczony miał się roześmiać – a nie jak można by sądzić – potępić jej zachowanie. W wieku 20 lat Ezechiel został brodzkim dajanem (sędzią sądu rabinicznego), przedłużając swój pobyt w mieście o kolejne 4 lata (1733–37). W tym czasie zaczął pisywać swoje pierwsze responsy i rozpoczął pracę jako nauczyciel (1733–43). Jedną z najgłośniejszych spraw, będącą zarazem sprawdzianem umiejętności, było oddanie młodemu uczonemu (1740) do rozstrzygnięcia sprawy pewnej aguny, porzuconej przez męża kobiety, która nie posiadając rozwodu nie mogła ponownie wyjść za mąż. Lata '30. XVIII wieku były więc dla Ezechiela pasmem sukcesów i przyjemności, a Brody stały się mu bliższe niż rodzinne miasto. To tu czuł się jak w domu, tu otaczali go przyjaciele i tu rozwijał swoje umiejętności. Niestety, traf chciał, że Ezechiel miał opuścić Brody na dobre. W 1742 roku został uwikłany w aferę wokół Chaji Bernstein, która miała ponoć wielokrotnie zdradzać swojego dobrze usytuowanego w gminie męża. Konflikt w tej sprawie pomiędzy brodzkim kahałem a rodziną oskarżonej i właścicielem miasta, ciągnął się przez kilka lat. W efekcie zwolniono rabina, który obstawał za winą kobiety, a ją samą oczyszczono z zarzutów. Upadek autorytetu głowy żydowskiego sądu i wewnętrzne przekonanie o niesprawiedliwości ostatecznego osądu, bo Ezechiel miał nawet publicznie nazwać Chaję „zona” (hebr. 'nierządnica') – skłoniło uczonego do wyjazdu z ukochanego miasta. O Brodach zwykł od tej pory mówić zawsze z niekłamanym sentymentem, i to tu chciał wrócić, będąc już rabinem prestiżowej Pragi.

O ile Brody okazały się dla Ezechiela miejscem wypadowym ku wyższym godnościom, to Isroel ben Mosze haLewi postanowił spędzić w nim swoje ostatnie dni. Uczony przyszedł na świat w 1715 roku w Zamościu. Był autorem wielu prac talmudycznych, największą część swojego czasu poświęcając jednakże studiom świeckim. W rodzinnym mieście prowadził zajęcia w szkole elementarnej, rozwijając w dzieciach pasję do matematyki oraz astronomii. Jego chęć szerzenia oświaty spotkała się z nieprzychylnym stanowiskiem środowisk ortodoksyjnych, a w efekcie zmusiła Izraela do opuszczenia kraju. Wyjechał do Berlina, gdzie finansowany przez kupca Dawida Itziga oddał się rozwijaniu swoich pasji (według niektórych źródeł jeszcze zanim osiadł w Berlinie, żył w biedzie i błąkał się z miejsca na miejsce). Wiedza i erudycja uczonego musiała być tu doceniona, a sława wielka, skoro był nauczycielem samego Mojżesza Mendelssohna, prekursora Haskali! Nie pozostał tu jednak do śmierci - w Berlinie tępiono go za jego poglądy, a i on sam się uwstecznił. Podobnie jak wielu mu podobnych – w tym dziadek Ezechiela Landau – na starość wyjechał do brodzkiego klojzu. Mógł tam bez przeszkód oddawać się całodziennym i całonocnym naukom, dysputom ze sławnymi uczonymi, a także obserwować i nauczać rodzące się talenty. Zmarł w Brodach 10 kwietnia 1772 roku.

Jampol

Z Brodów Ezechiel Landau udał się do położonego 103 km dalej Jampola. To niewielkie miasteczko na Wołyniu, którego pierwsi żydowscy mieszkańcy pochodzili najprawdopodobniej z Hiszpanii, choć nie odgrywało wówczas zbyt dużej roli, dla młodego uczonego miało stać się początkiem wielkiej kariery. Do Jampola dotarł najpewniej w marcu 1745 roku i został lokalnym rabinem. W zakres jego obowiązków wchodziło również kierowanie miejscową jesziwą. Bardzo szybko zyskał sobie rozgłos i grono studentów. Nie było ono wprawdzie tak liczne jak w Brodach, ale uczony nawiązał z nim wyjątkowo trwałą więź. Zresztą nie tylko z nimi. Do rabina po radę udawali się niemal wszyscy mieszkańcy gminy – nie ważne, czy dotyczyć ona miała kwestii religijnych czy osobistych. W tym okresie nawiązał też stosunki z gminą sefardyjską w Palestynie, a nawet sfinansował wyjazd do Ziemi Izraela swemu przyjacielowi z dawnych lat.

Abraham Gerszon z Kutów, który podobnie jak Ezechiel musiał opuścić Brody po skandalu wokół Chai, stał się jednym z pierwszych chasydów w Ziemi Izraela Erec Israel. W Jampolu uczony odkrył swój talent oratorski. Wprawdzie nie robił tego często, bo w zwyczaju było przemawianie dwa razy w roku (w szabat przed Jom Kipur i Pesach), niemniej jednak, jego publiczne wystąpienia robiły wrażenie. Posiadający niemal 6 stóp wzrostu, słusznej budowy rabin ubrany w gronostaje i „biały kapelusz” ponoć „czarował i wzruszał publiczność do łez” (D. Katz, s.314-5). Sława pobożnego Ezechiela rozniosła się po całym kraju, czyniąc go w latach '50. XVIII wieku jednym z najwybitniejszych uczonych epoki. Nic więc dziwnego, że nie ominął go udział w jednej z najsłynniejszych kontrowersji drugiej połowy XVIII wieku.

W 1741 roku w Altonie Jakub Emden oskarżył rabina gminy Jonatana Eibeschutza o wydanie sabatiańskich amuletów, a właściwie o ukryte praktykowanie herezji. Eibeschutz był co prawda kabalistą, który miał „czytać w myślach”, ale był też niewątpliwym autorytetem, którego uczniowie rozsiani byli na stanowiskach rabinackich w całej Rzeczypospolitej. Informacje bardzo szybko przedostały się do kraju. Polscy rabini ekskomunikowali Emdena w czasie posiedzenia Sejmu Czterech Ziem. W liście, jaki wysłał 28 września 1751 roku marszałek Waadu - Abraham Tosko z Leszna do starszyzny tzw. Trzech gmin (Altona-Hamburg-Wandsbeck) czytamy, że Eibeschutz jest niewinny, jego dzieła można dowolnie rozpowszechniać, a Żydom pod żadnym pozorem nie można przeciw niemu wystąpić. Wśród obrońców oskarżonego rabina znalazł się również lubelski Abram Chaimowicz, późniejszy (1753) marszałek Sejmu, który notabene był jednym z uczniów Eibeschutza. Równie szybko podobne stanowisko zajęły inne kahały. Choć w przekonaniu jampolskiego rabina amulety bez wątpienia były sabatiańskie, zdecydował się zaprzeczyć pogłoskom, wydając w 1752 roku Igeret ha-Szalom (hebr. 'Pokojowa opłata'), w którym potwierdził niewinność Eibeschutza, żądając jednocześnie zniszczenia amuletów.

Postawa, którą przyjął przyniosła mu tyleż kłopotu, ile korzyści. Emden uznał go za hipokrytę i karierowicza, który dla stanowiska jest w stanie zrobić wszystko. I miał trochę racji, bo to dzięki poparciu Eibeschutza – który ostatecznie zachował stanowisko – i uznaniu środowisk rabinicznych, jakie przyniosło mu dzieło Igeret, już dwa lata później otrzymał nominację na rabinat w Pradze, będący wówczas najwyższym zaszczytem. Zdaniem historyków Ezechiel nie był jednak typowym arywistą. Zależało mu na karierze, ale jednocześnie nie chciał rujnować autorytetu altońskiego rabina i doprowadzić do rozłamu w systemie. Zresztą nie wiadomo, czy miał rację. Do dziś nie ma dowodów na to, że Eibeschutz związany był z sabbatianizmem. W każdym razie, jeszcze zanim wyjechał do Pragi, Ezeceiel zmuszony był – choć najwyraźniej nie miał chęci – rozwiązać jeszcze jeden trudny przypadek aguny. Chana – bo tak miała na imię nieszczęśliwa kobieta, zmuszona była zidentyfikować zwłoki swojego męża. Pytana o szczegóły, dokładnie opisała strój i zestaw listów jakie miał mieć przy sobie. Wspomniała jeszcze o tym, że mąż miał bliznę na prawym palcu wskazującym. Informacja ta wywołała burzę – denat miał co prawda bliznę na palcu, ale na lewym! Choć uznano, że pomyłka ta była wynikiem stresu, nie były to wystarczające dowody, by kobieta przestała być aguną.

Po zakończeniu sprawy rabin opuścił Jampol w towarzystwie swojego zięcia. W grudniu 1754 roku podpisał 10-letni kontrakt z gminą praską opiewający na 12 guldenów tygodniowo. Z czasem został też naczelnym rabinem Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Zyskał sobie uznanie władz pisząc okolicznościowy utwór po śmierci Marii Teresy w 1781 roku i służąc pomocą Józefowi II w wątpliwościach co do żydowskiego prawa. Jako jeden z pierwszych uczonych przeciwstawił się zniesieniu żydowskiej autonomii, popierając jednocześnie potrzebę świeckiej edukacji i obowiązku służby wojskowej. Był współorganizatorem świeckiej placówki „Normaschule” otworzonej w Pradze w 1782 roku. Potępiał niemiecki przekład Tory, a cenzurując dzieło Mojżesza Mendelssohna, zyskał sobie miano „obrońcy rabiniczego judaizmu”. W ciągu życia pisał komentarze, kazania, glosy i traktaty talmudyczne. Zbiór niemal 850 responsów, w 2-tomowym dziele pt. Noda bi-Jehuda (hebr. 'Znany w Judei') wydano w 1776 i 1811 roku. Co ciekawe, choć miał już 63 lata, była to pierwsza pozycja, jaką przygotował do druku, a dzieło nie objęło wszystkich odpowiedzi, gdyż część z nich została skradziona w czasie pożaru jego domu w 1775 roku.

Zdaniem Elazara Fleckelesa, jego następcy na stanowisku praskiego rabina, Ezechiel prowadził bardzo ascetyczny styl życia. Do 70 roku życia nie spał w łóżku, mył się tylko wodą z mykwy, przez cały tydzień nie zmieniał odzieży i zawsze nosił pod nią włosienicę lub worek. W czasie postu jadł tylko chleb posypany popiołem i nigdy nie siadał w towarzystwie studentów lub w synagodze. Miał trzech synów – Jakuba, Samuela i Izraela. W Pradze spędził niemal 40 lat. Zmarł w wielkiej chwale w 1793 roku.

Żółkiew

Z Żółkwią, miastem położonym 207 km dalej, będącym od 1620 roku niezależnym od Lwowa kahałem, gdzie znajdowała się obronna synagoga i cieszące się wielką popularnością drukarnie, związany był wuj Ezechiela – Izaak Landau. Ten wielki rabin i uczony przyszedł na świat najpewniej w Opatowie. Od młodości zajmował handlem skórą i tkaninami – rodzinnym biznesem. Nie spełniał się jednak w zawodzie kupca. Postanowił oddać się studiom, by w przyszłości osiągnąć najwyższe godności. Młody Izaak poślubił córkę przybocznego lekarza króla Jana III Sobieskiego, Emmanuela de Jony. Takie koligacje były nie bez znaczenia dla jego kariery. Lekarz był nie tylko był zaufanym przyjacielem króla, ale z powodzeniem zajmował się edukacją i aktywnie uczestniczył w zjazdach Sejmu Czterech Ziem. Pierwsze stanowisko rabinackie Izaak objął w Tarłowie, gdzie przebywał od 1715 roku. Wakat w rodzinnym mieście zachęcił go do wyjazdu i zawalczenia o stanowisko rabina Opatowa. Przejęcie posady okazało się prostsze niż jej utrzymanie. Jehuda – ojciec Ezechiela Landau, a jego brat, podobnie jak on zainteresowany był opatowskim stanowiskiem. Mimo poniesionej porażki – bo ostatecznie w lutym 1719 roku rabinem został Izaak – zdecydował się pozostać w mieście. Wybrano go na starszego gminy, a także zaczął jeszcze bardziej niż wcześniej angażować się w działalność Sejmu Czterech Ziem. Pozycja utalentowanego pilpulisty i rola jaką, odgrywał Jehuda na zjazdach Sejmu sprawiła, że poczuł się nie mniej ważny niż brat. Konflikt o dominację, na który do właściciela miasta skarżyli się także mieszkańcy gminy, zaowocował opuszczeniem miasta przez zmęczonego kłótniami rabina.

Żółkiew, Wielka Synagoga
Żółkiew, Wielka Synagoga

W 1729 roku Izaak otrzymał stanowisko rabinackie w Żółkwi, będącej wówczas w posiadaniu króla Jana III Sobieskiego. Żółkiewski rabin odgrywał czołową rolę nie tylko w samym mieście. Gdy pomiędzy gminami (Brody, Żółkiew, Lwów) doszło do spięcia o dominację, w wyniku którego zbojkotowano wybór rabina lwowskiego na wiodącego rabina całego ziemstwa, społeczność Żółkwi i Brodów na to stanowisko poparła Izaaka. Najwyraźniej przyniosło to oczekiwany skutek, skoro w 1735 roku nominowano go rabinem ziemstwa ruskiego. Drogę jego awansów uwieńczono zaproszeniem go na stanowisko rabina i rektora gminy krakowskiej, gdzie sprawował urząd od 1754 do 1764 roku. Przejęcie tej godności, podobnie jak w przypadku bratanka, wiązało się z zaangażowaniem w kontrowersję wokół oskarżonego o praktyki sabatiańskie Jonatana Eibeschutza. Izaak również stanął po stronie altońskiego rabina. Co prawda Jakub postawił sobie za cel zniszczenie kariery Izaaka, zarzucając mu kłótliwość, która „w każdej gminie gdzie służył podsycała niezgody”, a nawet oskarżył go o nabycie rabinatu opatowskiego „za stos monet”, jednak nie udało mu się zaszkodzić słynnemu Landauowi. Gdy oczyszczony z zarzutów Eibeschutz odmówił przyjęcia godności rabinackiej w Krakowie, na jego miejsce wybrano Izaaka, który stał się jednocześnie ziemskim rabinem Małopolski. Zmarł w Krakowie w 1767 lub 1768 roku. Pochowano go na kirkucie krakowskim (Remuh) przy ulicy Szerokiej, tuż przy bożnicy REMU. Jego nagrobek znajduje się tam do dziś.

Posługę rabiniczną w Żółkwi pełnił również słynny Aszkenazy Hillel ben Naftali Hirc, urodzony w Brześciu Litewskim między 1615 a 1630 rokiem, słynny uczony i talmudysta. Aszkenazy przez wiele lat sprawował rabiniczne funkcje w miastach litewskich, szczególnie długo przewodząc, jako rabin i starszy, gminie wileńskiej. W 1671 roku otrzymał nominację na stanowisko przewodnika duchowego gmin aszkenazyjskich w Altonie i Hamburgu, a być może także Wandsbecku. Choć było ono dość prestiżowe, nie zdecydował się pozostać w Niemczech do końca życia. Wrócił do kraju, a następnie przyjął zaproszenie gminy żółkiewskiej na stanowisko rabina. W  tym czasie brał udział w posiedzeniach Sejmu Czterech Ziem i zajął się pisarstwem – to tu powstało najwięcej z jego prac. Beit Hillel (hebr. 'Dom Hilela') zawierające komentarze do drugiej i trzeciej części Szulchan Aruch wydano już po jego śmierci w 1791 roku. W Żółkwi spędził resztę swoich dni, zmarł 3 stycznia 1790 roku.         

Bełz 

Sławę położonemu 44 km dalej Bełzowi, który między XVI a XVIII wiekiem stanowił poważny ośrodek nie tylko handlu, ale przede wszystkim myśli talmudycznej, przyniosło wiele rabinicznych nazwisk. Tu sprawował funkcję rabinacką wielki BACH – Joel ben Samuel Sirkes. Z miastem związany był także słynny Mosze Mess, który nauczając podniósł poziom bełskiej jesziwy.

Nie mniej ważną postacią, która w trakcie swojego życia zawitała do Bełza był Jona Te’omim Frankel. Ten uczony urodził się w 1596 roku w Pradze, jako syn Jeszajahu i Fajgi Teomimów. Przyszły rabin nie zdecydował się spędzić życia w rodzinnym kraju i wyjechał do Europy Wschodniej. Pierwsze stanowisko rabinackie otrzymał w Niemirowie, a następnie od 1639 roku w Lubomlu. Kolejnym punktem na trasie awansów był dla Jony Bełz, potem Grodno i Pińsk. W żadnym z tych miejsc nie pozostał jednak miejsca na dłużej.

Bełz, bożnica towarzystwa dobroczynnego "Iszre Lew"
Bełz, bożnica towarzystwa dobroczynnego "Iszre Lew"

Już w 1648 roku z powodu powstania Chmielnickiego wyjechał z Rzeczypospolitej na dobre. Przyjął stanowisko rabinackie w Wiedniu, następnie w Nikolsburgu, a od 1660 piastował najwyższą godność we francuskim Metzu. Na zaproszenie gminy poznańskiej nie odpowiedział. W 1630 roku wziął ślub z Bejlą, córką brzeskiego rabina Meira Wahla. Ponoć doczekał się aż 14 potomków, z których wielu poszło w jego ślady. Najważniejszą pozycją, jaką pozostawił po sobie ten wielki uczony jest Kikajon de Jona (hebr. 'Kikajon Jonasza', 'Rącznik Jonasza' – kikajon jest słowem użytym tylko w Księdze Jonasza, Bóg stworzył specjalnie dla niego tę roślinę, aby dawała mu cień), wydane w 1690 roku przez jego syna. Co ciekawe, pracę zawierającą komentarze do komentarzy Rasziego, tosefistów (autorów średniowiecznych komentarzy, nowel talmudycznych tzw. tosafot), a także rabinackich komentarzy Maharszala i Maharama, po raz ostatni wydano jeszcze w 1958 roku (Mount Kisco, Nowy York)!

Co prawda nie w samym Bełzie, ale w pobliskim Uhnowie, pozostawił po sobie ślad równie słynny Aleksander Sender ben Efraim Zalman Schor. Urodził się we Lwowie. Prawdopodobnie Uhnów był jego pierwszym stanowiskiem rabinackim. Funkcję tę pełnił do 1704 roku, po czym zrezygnował na rzecz dużo bardziej prestiżowej wówczas Żółkwi. Z miasta pochodziła jego małżonka, córka Mordechaja ben Lejbusza, marszałka Sejmu Żydów Korony. Aleksander nie był typowym talmudystą, który poświęcał całe swoje życia studiom. Na co dzień zajmował się prowadzeniem gorzelni, niemniej znajdował też czas na publikowanie. To on jest autorem zbioru przepisów dotyczących uboju rytualnego pt. Simla Chadasza (hebr. 'Nowa Szata'), z którego pełnymi garściami czerpali przyszli szocheci (rzeźnicy dokonujący ubój zwierząt zgodnie z zasadami religii) chcący poznać wszystkie zasady związane z pełnieniem zawodu (1733). Komentarz do tego dzieła, Tewuot Szor (hebr. 'Dzieła Szora'), stał się nawet podstawą do egzaminowania kandydatów na rzezaków. Aleksander zmarł w 1737 roku. Nie wiadomo, czy pozostał w Żółkwi do końca życia.

Włodzimierz Wołyński            

Sławę Włodzimierzowi Wołyńskiemu jako XVI-wiecznemu ośrodkowi studiów talmudycznych z prężnie rozwijającą się jesziwą, przyniósł jego najwybitniejszy rabin, znany w całej Europie Wschodniej i uznawany za jednego z najznamienitszych uczonych epoki Jomtow (Jomtob), Heller Lippman. Urodził się w Wallerstein w Bawarii w 1579 roku. Już od wczesnego dzieciństwa kształcono go tak, by mógł dostąpićw w przyszłości najzaszczytniejszeych godności. Nauki pobierał u dziadka Moszego Wallersteina, a następnie udał się na studia, gdzie rozwijał zainteresowania kabałą, matematyką, fizyką i gramatyką hebrajską. Starania opłaciły się. Młody absolwent w 1597 roku został praskim dajanem i głową jesziwy, a następnie rabinem w Nikolsburgu (1624). Rok później otrzymał stanowisko rabinackie w Wiedniu, a w 1627 roku w Pradze. Jego pobyt w mieście przypadł jednak na ciężkie czasy. By pokryć deficyt budżetowy państwa uwikłanego w wojnę 30-letnią, Żydów czeskich obciążono ogromnym podatkiem. Przeciw takiemu stanowi rzeczy, kierując skargę do Ferdynanda II, wystąpił komitet żydowski na czele z rabinem Lippmanem. Oskarżony o stosowanie w swych dziełach Lechem Hamudot (hebr. 'Miły chleb') i Madanei Melech (hebr. 'Przysmaki króla') antypaństwowych i antychrześcijańskich sformułowań, w 1629 roku został skazany na śmierć. Choć dzięki wstawiennictwu praskich dostojników karę zamieniono na grzywnę, rabin musiał zrzec się stanowiska i wyjechać z kraju. W 1632 roku otrzymał posadę rabinacką w Niemirowie, niewielkiej miejscowości na Podolu. Spędził tam najwyżej dwa lata – w 1633 lub 1634 roku był już rabinem Włodzimierza Wołyńskiego, nie zyskał chyba aprobaty kahalnych władz. W swoich pamiętnikach wspomina, że oczerniono go przed właścicielem miasta tak, że za każdym razem, gdy ten przybywał do swoich włości, musiał uciekać.  W 1643 roku napięcie było tak silne, że pan chciał go nawet z nich wyrzucić. Być może przyczyną takiego stanu rzeczy była aktywna działalność Hellera w Sejmie Czterech Ziem. Wielokrotnie bowiem reprezentował ziemstwo wołyńskie na zjazdach: w 1636, 1639, 1640 i 1643 roku, a w 1640 roku stał się inicjatorem ponowienia ustawy potępiającej powszechną praktykę wykupowania rabinatów. Rabin ubolewał nad zgorszeniem, jakie sieją i gminy i wielcy panowie, oferując stanowiska nie zdolnym, lecz bogatym i często niekompetentnym. Wniosek, jaki wysunął w imieniu ziemstwa wołyńskiego szybko zaaprobowano, a regulację ogłoszono we wszystkich synagogach Jarosławia i nakazano, by odczytywać ją przed każdymi wyborami. W 1644 roku Heller objął prestiżowy rabinat krakowski, a po śmierci Jehoszui Heszla objął także rektorat tamtejszej jesziwy. Zmarł w 1654 lub 1659 roku w Krakowie.

Szkoła religijna Talmud-Tora
Szkoła religijna Talmud-Tora

Pozostawił po sobie wiele dzieł. Pisał traktaty, komentarze halachiczne i kabalistyczne, a także kazania. Megilat ejwa (hebr. 'Zwój Nienawiści') jest niewątpliwie najważniejszą z jego prac. To autobiograficzne dzieło dotyka problemów, z jakimi zmierzyć się musiał rabin w trakcie pobytu w Wiedniu i Pradze. Autor poświęcił w niej też nieco miejsca Polsce, a przede wszystkim Włodzimierzowi Wołyńskiemu, w którym przebywał przecież przez blisko dziesięć lat. Warto dodać, że ten wybitny uczony, by nie ograniczać dostępu do swoich prac nikomu, nawet kobietom, pisywał swe prace w języku jidysz.

Poprzednicy Jomtowa Lippmana Hellera na stanowisku rabinackim w mieście, może nie byli aż tak znani jak on, jednak nie można nie docenić roli, jaką odegrali w żydowskiej historii kraju. Nieznany z nazwiska Mosze, jako rabin włodzimierski asygnował uchwałę Sejmu Czterech Ziem wydaną w 1590 roku przeciwko wykupowaniu rabinatów (pierwszą ustawę tego typu przyjęto w 1587 roku). Tę samą, którą w 1640 roku Jomtow Lippman Heller kazał ponowić. Podobnym dokonaniem mógł poszczycić się Jeszua Falk, rabin włodzimierski w latach 1595–1607, który asygnował wznowienie tej ustawy w 1595 roku. Jak widać, na kwestię nieprawości Włodzimierz Wołyński był chyba wyjątkowo uczulony. Jeżeli dać wiarę stwierdzeniom Davida Katza – mimo potępienia ze strony Sejmu Czterech Ziem, w XVIII wieku problem urósł do takiego stopnia, że bez sowitego opłacenia właściciela nie można było nawet myśleć o otrzymaniu stanowiska.

Obydwaj rabini brali udział także w zjeździe Sejmu (1603) na którym przyjęto uchwałę o konieczności zatwierdzania przez rabinów cieszących się największym autorytetem każdej książki, jaka przygotowywana była do druku. To właśnie z powodu tej ustawy – znany nam z Ostroga Naftali Kohen, który jak pamiętamy zatwierdził książkę sabatajczyka – stracił swoją renomę w Pradze.

Z Włodzimierzem Wołyńskim związany był również inny student Salomona Lurii, Mosze ben Abraham z Przemyśla Mes, od tytułu swej najsłynniejszej książki zwany Mate Mosze (hebr. 'Laska Mojżesza'). Urodził się w 1550 roku w Przemyślu, w mieście, w którym jego ojciec sprawował rabinat. Jako młody człowiek zyskał stanowisko rabinackie w Bełzie, gdzie z powodzeniem realizował swą największą pasję – nauczał. Wokół rabina i jesziwy zebrała się pokaźna grupa studentów, która z roku na rok stawała się coraz liczniejsza. Nie spędził tam jednak zbyt wiele czasu. Wyjechał do Włodzimierza Wołyńskiego, do swojego teścia, znanego w mieście filantropa i rabina Samuela, gdzie oddał się pisarstwu. Nie wspominał miasta z sentymentem. To tu stracił swego jedynego syna i tu odebrano mu to co najbardziej kochał – możliwość przekazywania swej wiedzy innym. Jednak to właśnie we Włodzimierzu powstały jego najwybitniejsze dzieła. Mate Mosze, które poświęcone jest prawu religijnemu, wydane zostało po raz pierwszy w Krakowie w 1591 roku, a Ohel Mosze (hebr. 'Namiot Mojżesza') zawierające komentarze i traktaty wydano w 1616 roku. Jego uczniowie zwykli zwracać się do niego przewrotnym „pan i nauczyciel, który żyje”, gdyż jego nazwisko oznaczało tyle co… „zwłoki”.

Luboml 

Z Włodzimierza Wołyńskiego Mate Mosze w 1585 roku udał się do rodzinnego miasta, gdzie zaproponowano mu rabinat, jednak nie zabawił tam długo. Już w 1596 roku przyjął posadę w odległym o 50 km Lubomlu – znanego z przyciągającej wielu studentów jesziwy, obronnej synagogi i populacji żydowskiej większej, niż w innych dużych miastach regionu. Objąwszy rabinat Mosze zajął się nauczaniem. Kilka lat później awansowano go na rabina w Opatowie, skąd sprawował także naczelny rabinat ziemi krakowskiej. Uczony nie tylko pisał, brał także czynny udział w zjazdach Sejmu Czterech Ziem. Jego podpis pojawia się w księdze Sejmu aż trzy razy – w 1590, 1597 i 1603 roku. Jak widać, również i on był odpowiedzialny za przyjęcie omówionych wcześniej ustaw.

W Lubomlu swą karierę rozpoczynał także młody Abraham Pollak, syn Jakuba Pollaka, twórcy pierwszej w Rzeczypospolitej jesziwy ulokowanej w Krakowie, nauczyciela i mistrza Szaloma Szachny. Abraham stanowisko rabinackie w Lubomlu otrzymał w latach '70. XVI wieku, z pewnością przed 1577 rokiem. W mieście zajmował się działalnością edukacyjną realizując się w miejscowej jesziwie. Nie pozostał tu jednak do końca życia – otrzymał posadę rabinacką w Opatowie gdzie po śmierci swej prawdopodobnie pochodzącej z Lubomla żony, ożenił się z jedną z córek Maharszala – Sarą. Nie jest pewne, czy pozostawił po sobie jakieś dzieła, nie ulega jednak wątpliwości, że był wielkim uczonym. Zmarł w Opatowie w 1589 roku.

Wielka Synagoga w Lubomlu
Wielka Synagoga w Lubomlu

Najważniejszą postacią związaną z miastem był natomiast Joel Sirkis ben Samuel, zwany od swego najsłynniejszego dzieła Bejt chadasz (hebr. 'Nowy dom') BACH. Ten wybitny uczony, jeden z największych autorytetów swoich czasów urodził się w Lublinie w 1561 roku. Nauki pobierał od Salomona ben Jehudy w Brześciu Litewskim. Swe pierwsze stanowisko rabinackie otrzymał w Prużanie, a następnie w Lublinie i Łukowie.

Do Lubomla dotarł w 1600 roku i wtedy też objął rabinat. W czasie pobytu w mieście miał odnowić ustanowione przez Abrahama Pollaka w 1577 roku regulacje dotyczące zakazu wykupowania domów od chrześcijan. Pozostał w Lubomlu do 1605 roku, po czym przeniósł się do Międzyboża. Zgodnie z miejską legendą, do wyjazdu skłoniło go pewne zdarzenie. Gdy pewnego dnia przyszedł do niego uczeń z rękopisem, by poradzić się mistrza co do jego własnych wyjaśnień Talmudu, okazało się, że to, co napisał mogło konkurować z pismami wielkich uczonych. Reakcja rabina była natychmiastowa – już następnego dnia przedstawił starszyźnie nowego rabina. I w Międzybożu nie dane mu było pozostać dłużej – od 1615 do 1618 roku przebywał na stanowisku w Brześciu Litewskim.

Nie wiadomo, co stało się przyczyną wyjazdu, być może chodziło o jakiś konflikt. Ponoć gdy rabin opuszczał miasto miał stwierdzić, że gdyby ktoś nakazał mu odwrót, zrobiłby to natychmiast. W 1618 roku Joel Sirkes został rabinem w Krakowie, gdzie kierował jesziwą, do której zjeżdżali studenci z całej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Uznawano go za autorytet w kwestii wydawania cheremu.

Z żoną Bejlą – wnuczką rabina lwowskiego Naftalego Hertza - doczekał się czworga dzieci: dwóch synów, którzy podążając tropem ojca sprawowali funkcję rabinów w wielu gminach; córki Rywki poślubionej sławnemu uczonemu TAZ i Ester, która wyszła za rabina Jehudę Zelika. W swych poglądach zdawał się dość liberalny. Był zdania, że „rygorystycznym trzeba być tylko wobec siebie”. Zezwalał m. in. na czytanie świeckich, niehebrajskojęzycznych książek w czasie szabatu, zezwalał lekarzom na wizyty w czasie tego święta w domach chorych chrześcijan, zezwolił kantorom grać kościelne melodie w synagogach, o ile nie były one w całości chrześcijańskie, a nawet pozwalał na przyjmowanie prezentów. O jego sławie było głośno także w kręgach chasydzkich, które powoływały się na jego autorytet, a sam Baal Szem Tow przed swoimi uczniami chwalił jego wiedzę. Zbiór jego responsów opublikowano w 1697 roku we Frankfurcie nad Menem, a komentarz do Księgi Rut w 1616 roku w Lublinie. Zmarł w Krakowie w 1641 roku, nie realizując postanowienia o wyjeździe do Erec Israel.

Luboml stał się ważnym miejscem na trasie wędrówki także dla Mosze Katzenellenbogena, wnuka legendarnego „jednodniowego króla Polski” Saula Wahla, bankiera Radziwiłłów. Ten uczony urodził się w Chełmie w 1589 roku. Rabinem w Lubomlu został w 1635 lub 1636 roku i było to jego pierwsze tak ważne stanowisko. Brał aktywny udział w zjeździe Sejmu Czterech Ziem w 1643 roku. W ciągu życia, Mosze jak przystało na porządnego rabina, oddawał się pisarstwu. Miał dwie żony Leę i Sarę Reinesch, z którymi doczekał się licznego potomstwa. Na kartach wydanych w Lublinie dzieł: Eliezer z Damaszku (1646), Ahawat Tsijon (hebr. 'Miłość Syjonu') i Awrat Zion (hebr. 'Trudy Syjonu') (1639), znajdują je jego rabinicze zezwolenia na publikację.

Chełm      

Luboml nie był jednak jedynym miastem, w którym Mosze sprawował rabinat. Przez jakiś czas przewodził także gminie w swoim rodzinnym Chełmie, miasteczku położonym 45 km dalej. W tym czasie, istniejący od XV wieku kahał chełmski stanowił, podobnie jak inne omawiane miejscowości, znany ośrodek studiów talmudycznych. Nie wiadomo, jak długo rabin pozostał w Chełmie. Stamtąd udał się do Mohylewa, gdzie objął rabinat. Zmarł w 1643 roku w wieku 54 lat.

Dużo większe znaczenie miało miasto dla Elijahu ben Jehudy z Chełma, znanego kabalisty i baal szema, który właśnie w Chełmie w 1550 roku przyszedł na świat, w nim mieszkał i zmarł. W 1565 roku udał się do Lublina, gdzie pobierał nauki od Salomona Lurii, a gdy otrzymał już święcenia – wrócił do rodzinnego miasta, by przewodzić gminie aż do swojej śmierci. Wokół Elijahu przez wieki krążyło wiele Imienia legend. Jedna z nich mówi o tym, że rabin korzystając z zaklęć i Boskiego Imienia (szem) zawartego w Sefer Jecira (hebr. 'Księga Stworzenia') stworzyć miał z gliny golema. Obawiając się jednak, że nabierający coraz większej siły stwór zniszczy świat, zgładził go wyrywając włożoną wcześniej do jego czoła kartkę z Boskim Imieniem. Zgodnie z przekazem, po uczynieniu tego iście bohaterskiego czynu – przygnieciony gliną zmarł. Inna wersja legendy głosi, że zanim golem obrócił się w proch, zdążył jedynie podrapać mu twarz.

O chełmskim Baal Szemie zwanym „naszym nauczycielem i mistrzem Elijahu, mężem sprawiedliwym, rabinem świętej gminy w Chełmie”, opowiada też zasygnalizowana już przy Ostrogu historia o galińskim niemowlęciu. Zdaniem Joela II, rabin miał udać się do położonego nieopodal Chełma Galinka, by obrzezać nowonarodzone dziecko. Gdy dotarł na miejsce, zauważył zastęp „stu tysięcy wiedźm i czarowników, otoczonych językami płomieni i zionących ogniem, którzy bawili się z noworodkiem”. Uczony miał obmyć się wodą, wymówić „Wielkie i Straszliwe Imię” i unicestwić demony, a nieświadomym niczego rodzicom, zwrócić dziecko, które – jak się okazało – u boku matki zastąpiono słomą i gliną. Elijahu był nie tylko genialnym kabalistą, ale także talmudystą, który wraz ze swoim mistrzem Maharszalem rozwiązywał trudne sprawy agun, decydując o możliwości ich ponownego zamążpójścia. Zmarł w 1583 roku. Ponoć w trakcie własnego pogrzebu, gdy prawosławni obrzucili jego kondukt kamieniami (co robili za każdym razem, gdyż droga na cmentarz żydowski prowadziła przez teren cerkwi), miał ożyć, popatrzeć na Torę i zesztywnieć dopiero wtedy, gdy cerkiew zapadła się pod ziemię. Legenda głosi, że miejsce jego pochówku pokryto cegłą w kształcie hebrajskiego „bet” (ב), a on sam w rocznicę swej śmierci miał ryć w niej litery. Z tego powodu przez wiele lat miejscowi starali się omijać nagrobek, a już na pewno go nie dotykać.

Z Chełmem ściśle związany był także jeden z najsławniejszych rabinów epoki Samuel Eliezer Edels ben Jehuda haLewi zwany Maharsza, czyli Nasz nauczyciel, Szmuel Edels (hebr. 'Morejnu haRaw rabi Szmuel Edels'). Ten wielki autorytet urodził się w Poznaniu lub Krakowie, między 1555 a 1560 rokiem. Pochodził z szanowanej rodziny. Nauki pobierał w Poznaniu, gdzie pojął za żonę córkę rabina brzeskiego Mosze Aszkenazego Halperina.

Od najmłodszych lat wykazywał się bystrością umysłu, a jego trud i zaangażowanie zostało docenione. Przez ponad 20 lat sprawował funkcję poznańskiego rabina i kierował jesziwą, którą do końca swojego życia sponsorowała jego teściowa Edel, od której notabene wziął swój przydomek. Po jej śmierci w 1605 roku postanowił wyjechać. W 1609 roku przyjął posadę rabina w Chełmie, gdzie pozostał przez cztery lata. Maharsza wiele pisał – szczególnie upodobał sobie komentarze talmudyczne, pieśni religijne, modlitwy pokutne tzw. slichot i responsy, które opierał na dziełach kabalistycznych i filozoficznych. Był wprawnym pisarzem, który w swych dziełach stosował przystępny, pozbawiony fachowej terminologii język i za jego pomocą z powodzeniem rozwiązywał zawiłe kwestie naukowo-teologiczne. Choć żaden zbiór jego responsów nie został opublikowany, Edels niewątpliwie był wielkim autorytetem. Potępiał żydowską społeczność za rozpustę i nadużywanie alkoholu, które prowadziło do spóźnień na poranne modlitwy; szerzące się bezprawie; krytykował wykupowanie rabinatów i nadużycia finansowe senioratu, czemu dał wyraz biorąc udział w słynnym zjeździe Sejmu Czterech Ziem w 1590 roku. Miał kilkanaścioro dzieci. Jego najważniejszym dziełem było napisane jeszcze w Poznaniu, zawierające nowatorskie objaśnienia do Talmudu Chiduszej Halachot (hebr. 'Nowelizacja żydowskich praw religijnych'), które wydano w Lublinie w 1612 roku.

Podążając szlakiem wielkich uczonych, nie możemy ominąć Szczebrzeszyna oddalonego od Bełza o 123 km. Miasta, gdzie Żydzi osiedlili się najprawdopodobniej już w końcu XV wieku, gdzie wybudowano piękną, renesansową synagogę, a w 1641 roku także żydowski szpital. Do miasta, które kusiło wpływami z handlu i które przyciągało i inspirowało nie tylko uczonych, ale także żydowskich literatów epoki nowożytnej.  

Szczebrzeszyn

Ze Szczebrzeszynem bardzo silne więzy łączyły urodzonego w połowie XVI wieku we Wołyniu Isachara Bermana Aszkenazego, syna Naftalego haKohena Katza. Choć sprawował funkcje rabinackie w wielu, być może bardziej prestiżowych gminach, szczególnie upodobał sobie Szczebrzeszyn i być może to właśnie tu spędził najwięcej swojego czasu. Nie ulega natomiast wątpliwości, że to w Szczebrzeszynie powstało najwięcej z jego prac. Największą popularność przyniósł uczonemu komentarz do Midrasza Raba pt. Matanot Kehuna (hebr. 'Dary Kapłańskie'), który wydany po raz pierwszy w Krakowie w 1589 roku był wielokrotnie wydawany: w Krakowie (1608), Pradze (1624), Amsterdamie (1641) czy we Frankfurcie nad Odrą (1698). Inną ważną pozycją w dorobku Bermana, był wstęp do księgi kabalistycznej Zohar pt. Mare Kohen (hebr. 'Wygląd Kapłana'), którą za sprawą niemieckiego badacza Kabały Christiana Knorra v. Rosenroth przetłumaczono na łacinę i opublikowano w 1677 roku w Salzburgu. Zgodnie z legendą, pod koniec życia opuścił Rzeczpospolitą i udał się w podróż do Palestyny, gdzie w 1598 roku zmarł. Jego pochówek miał odbyć się na cmentarzu w Hebronie, ale i w Szczebrzeszynie znajduje się jego nagrobek.

W mieście przebywał też Efraim ben Salomon Schor, pochodzący z bardzo uczonej rodziny z Moraw, talmudysta i rabin. Już od najmłodszych był przygotowywany do zajmowania w przyszłości najwyższych stanowisk. Wzorce te zaszczepił mu najprawdopodobniej jego ojciec Naftali Hirsz ben Zalman – uczeń Mojżesza Isserlesa i nauczyciel samego Joela ben Sirkesa (BACH). Według legendy, jego teściem był słynny „Jednodniowy król Polski” Saul Wahl, który oddał mu za żonę swoją urodzoną w 1589 roku córkę Henele Bas w obawie przed zalotami króla (Zygmunt III Waza?), który już od jakiegoś czasu starał się o jej rękę. Pierwsze stanowisko rabinackie Efraim otrzymał najpewniej w Grodnie, gdzie pozostawał od 1613 do 1624 roku. W drodze awansu lub wygaśnięcia kontraktu, otrzymał posadę rabina w Szczebrzeszynie, a następnie w Brześciu Litewskim i Lublinie.

Synagoga przy ul. Sądowej 3 w Szczebrzeszynie
Synagoga przy ul. Sądowej 3 w Szczebrzeszynie

Efraim ben Salomon Schor stał się niewątpliwie wielkim autorytetem, który pisał wielokrotnie cytowane responsy, a także uczestniczył w zjazdach Sejmu Czterech Ziem. Jego najważniejsze dzieło, będące komentarzem do Beit Josef Józefa Karo, zatytułował podobnie jak Aleksander Sendler Tewuot Schor (1615–1616), co sprawiło, że w celu odróżnienia nazwano je później „Starszym”. Uczony zmarł w Lublinie w 1633 roku.

Szczebrzeszyn okazał się być inspirujący nie tylko dla rabinów i uczonych, ale i literatów. To tu niemal całe życie spędził jeden z ciekawszych XVII-wiecznych pisarzy żydowskich. Meir ben Shmuel ze Szczebrzeszyna był kronikarzem i utalentowanym poetą. To on jest autorem Szir Mizmor leJom haSzabat (hebr. 'Psalm na szabat') – psalmu, który opublikowano i wydano po aramejsku w 1639 roku w Wenecji. Najważniejszą z jego prac jest jednak nie pieśń, a kronika pt. Cok Haitim (hebr. 'W strasznych czasach'), która w przystępny, rymowany sposób opisuje tragiczne wydarzenia z okresu powstania Chmielnickiego. Dzieło to powstało na potrzeby odczytu w każdą rocznicę powstania. Pozycja ta jest o tyle ważna, że napisana w 1650 roku oparta jest nie tylko na osobistych przeżyciach Meira, ale także na zeznaniach żyjących świadków z okolic Zamościa. Cok Haitim najwyraźniej bardzo szybko rozprzestrzeniło się po Europie, skoro w latach 50. XVII wieku splagiatowano je i opublikowano w Wenecji, a za twórcę uznano Jeszuę ben Dawida ze Lwowa. 

Tykocin

Samuel Eliezer Edels swój ślad pozostawił także w odległym od Chełma o 278 km Tykocinie. Gmina tykocińska, która rozwijając się handlowo, z czasem (w 1621) stała się niezależnym od Grodna kahałem z wieloma przyległymi mu przykahałkami, już w XVI wieku cieszyła się sławą znaczącego ośrodka myśli talmudycznej, choć najlepsze lata miała mieć jeszcze przed sobą.

Wielka Synagoga w Tykocinie
Wielka Synagoga w Tykocinie

Nie wiadomo dokładnie, kiedy Maharsza sprawował w mieście rabinat. Niemniej, w żyrandolu wielkiej tykocińskiej synagogi, wybudowanej w 1642 roku, obok amuletów innych popularnych uczonych i wielkich rabinów, znaleźć miał się także ten stworzony przez samego Samuela Eliezera Edelsa! Zgodnie z tradycją, miały one chronić miasto przed wieloma nieszczęściami. Wierzono m. in. w to, że to one ocaliły mieszkańców chroniących się w synagodze w czasie bombardowania (1915).

Ważną postacią związaną z Tykocinem był nie tylko Maharsza. Ogromnym poważaniem cieszył się również Menachem (Mordechaj, Majer) Tiktiner, zwany Maharamem z Tykocina. Ten wielki uczony funkcję rabina w mieście sprawował od ok. 1568 roku, z pewnością jednak przed 1572. Sławę zyskał głównie dzięki księdze Mordechaj zawierającej zbiór komentarzy do dzieła Ben Harela haKohena. Rozprawa ta, wydana po raz pierwszy w Krakowie w 1597 roku, być może została opublikowana w Sefer Haalfsej Chiduszej anszej szem (hebr. 'Rozprawy słynnych ludzi') (Amsterdam, 1720) wśród dzieł najwybitniejszych uczonych.

Tykociński rabin jeszcze za życia mógł być dumny ze swojej córki, która zyskała nie mniejszą sławę niż on. Rywka – czy jak się ją często nazywa – Rebeka Tiktiner, urodziła się przed 1550 rokiem, prawdopodobnie w Pradze lub w Tykocinie. Od najmłodszych lat kształcona była przez swojego ojca Mordechaja i nauczyciela Samuela, którym zawdzięczać mogła znajomość literatury talmudyczno-filozoficznej, a także biegły hebrajski. Była więc, jak na tamte czasy, niewiastą wybitnie wykształconą, bo musimy pamiętać, że ówczesne kobiety były niemal całkowicie wyłączone z edukacji. Razem z ojcem wyjechała do Pragi, gdzie mogła sprawować funkcję nauczycielki bądź kaznodziei. Z inskrypcji nagrobnej bowiem wynika, jakoby „dzień i noc głosiła kazania skierowane do kobiet we wszystkich świętych gminach”. Można by sądzić, że już sam fakt zdobycia tak wszechstronnego wykształcenia czynił Rebekę sławną – nic bardziej mylnego. Ta uczona jest autorką pierwszej książki żydowskiej napisanej w jidysz, przez kobietę i dla kobiet. Dzieło zatytułowane Meneket Riwka (hebr. 'Piastunka Rywki') wydano w 1609 roku w Pradze. Choć na wiele lat zostało zapomniane, ponownie odkryte przez protestanckiego uczonego szybko zyskało ogromną popularność – ponowna edycja wyszła w Krakowie w 1618 roku, a niedawno ukazała się edycja angielska. To religijno-moralizatorskie dzieło, napisane w pięknym, kaznodziejskim stylu, zawierające wiele cytatów, odniesień i terminologii charakterystycznej dla literatury rabinicznej omawia ideały zachowania zamężnych, pobożnych kobiet. Autorka wyjaśnia w nim m.in. jak kobieta powinna wychowywać i edukować dzieci, jak wypełniać swoje obowiązki względem męża, rodziny, społeczeństwa i kraju, a także omawia swój stosunek do kłamstwa i plotki – kobiecych domen. Dużo miejsca zajmuje jej także interpretacja Biblii. Zdaniem Riwki bóle menstruacyjne, porodowe i połogowe nie są – jak do tej pory uważali rabini – „klątwą”, a jedynie boską „karą” za nieposłuszeństwo Ewy, a znoszenie jej zasługuje na szacunek, nie potępienie. Rebeka była bardzo utalentowana – oprócz Meneket Riwke pozostawiła po sobie także teksty pieśni na święto Simchat Tora (jid. 'Simches Tojre Lid'). Jej twórczość jest niezwykle ważnym źródłem historycznym, dającym żywy obraz pozycji kobiet w polskiej, XVI-wiecznej rodzinie żydowskiej. Rywka zmarła w Pradze 13 kwietnia 1605 roku, nie doczekawszy się potomstwa.

Godną przybliżenia postacią, która w ciągu życia zawitała do miasta był Jeszua ben Josef Herszel. Ten wielki uczony urodził się między 1578 a 1590 rokiem w Wilnie. Wykształcenie zdobył pod kierunkiem Samuela ben Fejbusza z Przemyśla, Meira ben Gedalii z Lublina zwanego Maharamem, a także Joszuy Falka ze Lwowa. Bogaty ożenek pozwolił mu na oddanie się w pełni studiom talmudycznym. W latach 1634–1694 był rabinem w Przemyślu, Grodnie i Tykocinie, przedmiejskim we Lwowie. W żadnej z gmin nie spędził więc zbyt wiele czasu. W 1639 roku awansowano go na stanowisko ostatniego (po Natanie ben Szlomo Spirze) samodzielnego rektora krakowskiej jesziwy. Warto w tym miejscu wspomnieć, że pełnił wszystkie swoje urzędy honorowo, co było niemałym fenomenem – godność rabina była bowiem zwykle opłacana przez gminę. Uczony doczekał się wielu uczniów, w tym sławnego Szabtaja ben Meira ha-Kohena. Pisywał responsy, komentarze i traktaty talmudyczne.

Z Tykocinem związany był jeszcze jeden warty uwagi talmudysta i rabin. Arie Jehuda Lejb ben Samuel Cwi Hirsz, zwany Syrkinem, był pasierbem słynnego TAZ, a wnukiem wielkiego BACH. Urodził się w Brześciu Litewskim w 1640 roku, a swój pierwszy urząd rabinacki objął w położonym w województwie ruskim Komarnie. Nie była to ostatnia godność, którą przypadło mu pełnić. W ciągu swego blisko 80-letniego życia był rabinem także w Zamościu (1682–1689), Tykocinie (1689–1695), Krakowie (1695–1701) i Brześciu Litewskim (do 1718). Responsy Arie Jehudy Lejba zebrał i opublikował w pierwszej połowie XVIII wieku jego wnuk. Dzieło pod tytułem Szaagat Arie stało się najważniejszą z jego pozycji. Wartym podkreślenia może być fakt, że to właśnie jemu przypadła sposobność odwiedzenia Sabataja Cwi w konstantynopolskim więzieniu i przywiezienie ojczymowi krzepiącego listu (1666), o czym była mowa wyżej. Zmarł w Brześciu Litewskim w 1718 roku.

Lublin

Ostatnim etapem naszej wędrówki jest oddalony o 70 km Lublin. Miasto, które stało się niemalże obowiązkowym punktem na trasie większości z omawianych wyżej uczonych. Nic dziwnego – Lublin pełnił wówczas funkcję jednego z najważniejszych i najsłynniejszych ośrodków myśli talmudycznej i to tu znajdowała się druga w Rzeczypospolitej jesziwa, ściągająca studentów i uczonych nie tylko z kraju, ale także Czech i Niemiec. Tu znajdowały się też słynne w całym kraju drukarnie. Nową jesziwą lubelską, w 1567 roku zrównaną w prawach z innymi akademiami w kraju, przez wiele lat kierował rabin Salomon Luria (MAHARSZAL). W niej kształcili się i pobierali nauki Mordechaj Jaffe i Elijahu ben Jehuda z Chełma. Tu pełnił posługę rabinacką Dawid Segal ben Samuel haLewi ,słynny TAZ i jego teść Joel ben Samuel Sirkes (BACH). Lublin odwiedzał słynny Jomtow Lippman Heller. Tu też spędził kilka lat wielki Samuel Eliezer Edels (MAHARSZA).

Wnętrze synagogi Maharszala w Lublinie.
Wnętrze synagogi Maharszala w Lublinie.

Choć przyjmuje się, że Maharsza przybył do miasta i objął rabinat w 1614 roku, wiele wskazuje na to, że sprawował go jeszcze zanim udał się do Tykocina i Chełma. W wyniku spięcia pomiędzy rabinem miasta Szymonem Zeewem Wolfem a rektorem jesziwy słynnym Meirem Gedalią (Maharamem) miał przyjąć stanowisko w latach '80. XVI wieku. Zgodnie z przekazem, zachowanie Edelsa zdziwiło mieszkańców – może dlatego, że rabinat poznański był wówczas bardziej prestiżowy niż lubelski. Powodem przyjęcia godności miała być chęć poznania tych wielkich, kłótliwych gaonów i możliwość wspólnego z nimi studiowania. Z 1625 roku pochodzi informacja o awansowaniu Edelsa na rabina i rektora jesziwy ostrogskiej. Rabin zmarł w Ostrogu w 1631 roku w wielkiej chwale, która miała się wyrażać w okazałym nagrobku jaki mu wystawiono.

Mówiąc o Lublinie, nie można pominąć tak znaczącej postaci, jak wspominany już wielokrotnie Szalom Szachna. Ten wybitny rabin urodził się między 1490 a 1510 rokiem we Lwowie, w jednej z najbogatszych rodzin żydowskich w kraju. Jego ojciec przybył do Lublina w 1504 roku i zajął się działalnością gospodarczą. Jako królewski faktor otrzymał prawo do zamieszkiwania w mieście właściwym. Bogaty ojciec, chcąc dla syna jak najlepszej przyszłości, wysłał go na nauki do najwybitniejszych uczonych.

Młody Szalom kształcił się w Poznaniu, spędził też sporo czasu w aszkenazyjskich jesziwach w północnych Włoszech, jednak dopiero w Krakowie, pod okiem swojego mistrza, słynnego Jakuba Pollaka, nauczył się pilpulu – nowej metody nauczania Talmudu. Po kilkuletniej edukacji powrócił do rodzinnego miasta. Ok. 1530 roku otrzymał stanowisko rabina i objął rektorat w założonej przez siebie uczelni. Jego wykłady, które prowadził od poniedziałku do czwartku porywały studentów. Nic więc dziwnego, że z czasem zyskał ogromną popularność, a Lublin zaczął coraz bardziej liczyć się na mapie europejskich ośrodków studiów.

Dwunastego grudnia 1541 roku Szaloma Szachnę ogłoszono rabinem generalnym Małopolski, do której to funkcji powołano również Moszego Fiszla, rabina krakowskiego. Do jego zadań należał przede wszystkim pobór podatków z ziemstwa, które egzekwować miał za pomocą cheremu. Musimy wiedzieć, że w 1512 roku Zygmunt Stary opodatkował społeczność żydowską, by organizując wojsko zaciężne wzmocnić swoją władzę. Szachna godność sprawował do 1551 roku, momentu, gdy upadł system rabinatów głównych. Choć uprawniony był do stosowania kar cielesnych i wydawania wyroków śmierci, prawdopodobnie nie nadużywał swych prerogatyw. Ponoć najsurowszą karą, jaką wydał podczas swego rabinatu, określanego często jako „wielki” lub „prawdziwy”, miało być skazanie na oślepienie i ucięcie języka „niegodziwemu” neoficie, przez którego gmina miała wiele przecierpieć. Pojawiają się również głosy, że w kwestiach wykroczeń religijnych potrafił być niezwykle srogi i wymagający.

Mimo sukcesów Szalom pozostał człowiekiem skromnym – nie pozostawił po sobie żadnego kodeksu religijnego, twierdząc, że nie ma odpowiedniej wiedzy i kompetencji, by to zrobić. Zgodnie z przekazem jego syna, Izraela – nawiasem mówiąc, również rabina i rektora lubelskiej uczelni – zarówno Szalom, jak i jego mistrz Jakub Pollak nie publikowali swych dzieł, by przyszłe pokolenie nie opierało się na gotowych interpretacjach. Choć nie ukazały się jego własne dzieła, na karcie tytułowej traktatu talmudycznego Suka z Talmudu Babilońskiego (Lublin, 1568) pojawia się informacja, że odpisano go „litera po literze z rękopisu geniusza naszego mistrza rabina, błogosławionej pamięci Szaloma Szachny”. Uczony zmarł w Lublinie w 1558 roku, a jego macewa (odnowiona) do dziś znajduje się na lubelskim kirkucie przy ulicy Siennej.

Z Lublinem silne więzy łączyły także wspomnianego już Szymona Wolfa Auerbacha, zięcia Salomona Lurii i syna Dawida Auerbacha, cieszącego się ogromnym poważaniem w gminie poznańskiej. Ten wybitny uczony urodził się ok. 1550 roku w Poznaniu. Już od dzieciństwa wykazywał się szczególnymi zdolnościami, a gmina obdarzała go szacunkiem i uznaniem za całokształt działalności. Nie dziwi więc fakt, że wbrew przepisom – bo musimy wiedzieć, że tzw. konstytucje duchowne zabraniały m. in. przekazywania rabinatu spokrewnionym do kilku pokoleń i wyboru rabina spośród mieszkańców gminy – w podeszłym wieku ofiarowano mu w rabinat Poznania (1621). Poprzednie stanowiska otrzymał w Turobinie i Lubomlu. Gdy miał 28 lat, zaproponowano mu bardziej prestiżowy rabinat lubelski. Sprawował go sześć lat od 1578 do 1584 roku.

Pobyt w mieście nie należał dla młodego rabina do najłatwiejszych. Natrafił tu na wielkiego Meira ben Gedalię (Maharama), który znany był z wykorzystywania swoich wpływów do zatruwania życia młodym rabinom. Maharam pełnił wówczas w Lublinie urząd rektora jesziwy. Choć w większości gmin stanowisko rabina i rektora uczelni było ze sobą sprzężone, w znaczniejszych gminach starano się te dwa urzędy rozdzielać. Zwykle prowadziło to do sytuacji, że rektor i rabin ścierali się o prymat. Nie inaczej było w XVI-wiecznym Lublinie. Kłótnie pomiędzy jednym a drugim były na porządku dziennym, a apogeum konfliktu stało się pobicie ucznia Auerbacha przez studenta Gedalii.

Przyczyną napaści była interpretacja Tosafot, czyli średniowiecznych komentarzy do Talmudu, bo Maharam twierdził, że tylko jego wersja jest właściwa. Zmęczona sporem społeczność poprosiła o interwencję rabina amsterdamskiego Szaloma Aboawa sugerując, by wybrał tego, który zająć ma stanowisko rabina i rektora, a także wskazał tego, który ma opuścić miasto. Decyzją autorytetu stanowisko zaproponowano Szymonowi Auerbachowi, ale ten twierdząc, że Maharam jest lepszym gaonem od niego… nie przyjął awansu! To właśnie wtedy do miasta miał przybyć Maharsza i objąć wakat.

Po wygaśnięciu kontraktu, Auerbach przyjął zaproszenie od gminy przemyskiej zostając tamtejszym rabinem i rektorem uczelni. Pozostawał w niej do 1621 roku, kiedy to objął rabinat poznański. Wkrótce został też rabinem całej Wielkopolski. I w Poznaniu nie pozostał zbyt długo, a choć w 1628 roku odrzucił zaproszenie gminy żydowskiej w Wiedniu, już w 1629 roku zmuszony był je przyjąć. Najwyraźniej pragnął pozostać w rodzinnym mieście, gdzie wciąż mieszkała jego matka Rywka i jej brat Izaak. Stamtąd awansowano go na najwyższą godność rabina w Pradze. Zmarł jako „wielki rabin Czech” 11 listopada 1631 roku. Szymon Wolf był dwukrotnie żonaty, a z żoną Krondel miał jedno dziecko. Niewiele wiadomo o jego poglądach, a o ile napisał jakąś książkę – nie zachowała się żadna z nich.

Meir ben Gedalia, zwany Maharamem od „Nasz Nauczyciel, Nasz Mistrz Rabi Meir” (hebr. 'Morejnu Ha-Raw Rabi Meir') przyszedł na świat w Lublinie w 1558 roku. Nauki pobierał od wybitnego Salomona Lurii i krakowskiego rabina Izaaka haKohena Szapiry, którego córkę Esterę pojął za żonę. W 1581 roku, w wieku 23 lat został wybrany na rabina i rektora uczelni w Krakowie, a wkrótce także głową jesziwy lubelskiej. W 1587 roku przebywał w podkrakowskim Kazimierzu, gdzie kierował miejscową uczelnią i obrano go dajanem. We Lwowie, gdzie pełnił zaszczytne funkcje rabina i rektora akademii talmudycznej pozostał do 1611 roku. Przyczyną wyjazdu stało się starcie Maharama i wspierającego go Mordechaja Jaffego z Henochem Hendlem ben Szemariach i twórcą jesziwy lwowskiej Jeszuą Falkiem. Ci ostatni wydali bowiem projekt tzw. ustawy rozwodowej z Wiednia, na mocy której ciężko chory mężczyzna mógł rozstać się z żoną. Akt ten wywołał skandal. Wśród wielu opinii, najgłośniej słychać było niezadowolenie Maharama, który uznał przepis za nieważny. W wyniku porażki – gdyż decyzją Sejmu Czterech Ziem ustawę zatwierdzono na zjeździe jarosławskim 1611 roku, Gedalia udał się w podróż powrotną do Lublina. W 1613 roku otrzymał posadę lubelskiego rabina i rektora uczelni. Mimo niewątpliwie trudnego charakteru i wyraźniej zarozumiałości – lekceważył bowiem nie tylko Falka, ale także Maharszala, Auerbacha i Edelsa – był wielkim uczonym i prawdziwym autorytetem – z jego porad korzystali nie tylko mieszkańcy kraju, ale także Żydzi z Rusi, Włoch, a nawet Turcji.

Wydany w 1618 roku zbiór jego 140 responsów pod tytułem Manhir ejnej chachamim (hebr. Otwierający oczy mędrcom) jest ważną pozycją rzucającą trochę światła na stosunki społeczno-ekonomiczne społeczności żydowskiej w Rzeczypospolitej. Najważniejszym z jego dzieł był natomiast wydany w 1619 roku, złożony z traktatów talmudycznych Meir ejnej chachamim (hebr. Rozjaśniający oczy mędrcom). Co ciekawe, drukowane było ono łącznie z Talmudem, obok pism niedocenianych przez niego Salomona Lurii i Samuela Eliezera Edelsa. Podobnie jak w przypadku Maharszala – jego imieniem nazwano jedną z lubelskich synagog. Doczekał się sześciorga dzieci. Po śmierci Estery w 1604 roku, ponownie się ożenił. Jego wybranką została córka Pinchasa haKohena z Fuldy. Uczony zmarł w Lublinie 23 kwietnia 1616 roku.

opracowała Katarzyna Byzdra

Polecane

Zdjęcia

Słowa kluczowe